piątek, 29 września 2017

Królowa beza

Bezowe love ♥

Blaty bezowe kruche z wierzchu, w środku zaś delikatna pianka.  Słodkie i rozpływające się w ustach. Pomiędzy nimi kremowa masa na bazie mascarpone. A cała słodycz przełamana ulubionymi owocami. Przedstawiamy dzisiaj długo wyczekiwane, wytęsknione i upragnione – nasze popisowe ciasto! Na widok którego serce zaczyna bić szybciej, znacząco skacze ciśnienie, źrenice się rozszerzają, pojawia się drżenie rąk, a z kącików ust zaczyna spływać ślina…😊 Spokojnie znamy to uczucie – tak zaczyna się każde „Bezowe Love”



- Nie ma dla nas usprawiedliwienia… - odparła K przeglądając ostatni wpis Kulek na blogu. – Mam ochotę zapaść się pod ziemie, co my najlepszego zrobiłyśmy – dramatyzowała jak zwykle M, wpatrując się w monitor. – 4 miesiące bez wpisu na blogu, wiesz jak się czuję? Jakbym przez cały ten czas była na diecie… - dodała K – Yhm, na której wszystko jest bez glutenu, bez kalorii, bez laktozy, bez smaku i bez sensu – M spuentowała wstając od stołu – Kara za to będzie sroga – dodała otwierając lodówkę. – Zdecydowanie pora odpokutować – wtórowała jej K. Po kilku minutach wpatrywania się w zawartość chłodzącej maszyny, M zdecydowanym ruchem wyjęła na stół wytłaczankę świeżych jajek „od chłopa” i z zalotnym uśmiechem oznajmiła K – Oto i nasza sroga pokuta: lekko krucha, z kremowym środkiem i niewyobrażalnie słodka…


Składniki na bezowe blaty:

  • 6 białek (jaja od chłopa, ew. od baby)
  • szczypta soli (ciut-ciut)
  • 300g drobnego cukru do wypieków
  • 1 łyżeczka octu winnego
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej

Składniki na krem:

  • 400-500ml śmietanki 30/36% do deserów
  • 250g serka mascarpone
  • cukier wanilinowy
  • 3 czubate łyżki cukru pudru
  • śmietan-fix
  • owoce sezonowe

Piekarnik rozgrzewamy do 160st. Dwie blachy piekarnika wykładamy papierem do pieczenia, na którym odrysowujemy okręgi o średnicy ok. 18cm (po jednym na każdej blaszce). Białka ubijamy na sztywną pianę z odrobiną soli. Kiedy nasza piana jest już konkretnie sztywna, dodajemy stopniowo, po łyżce drobny cukier. Stale miksujemy, nie mamy co się bać - w tym momencie nie ma już możliwości "przebicia piany". Pod koniec miksowania, jeżeli mamy już pewność, że cukier roztopił się w pianie, dodajemy łyżeczkę octu, a następnie mąkę ziemniaczaną.
Pianę wykładamy na odrysowanych okręgach. Przyjmujemy zasadę, że jeden z nich zawsze będzie spodem tortu bezowego - dlatego niech będzie ciut większy (piana może wychodzić poza granicę odrysowanego kółka). Natomiast drugi, który będzie wierzchem - powinien być mniejszy, ale ciut wyższy :) Blachy wstawiamy do nagrzanego piekarnika i od razu zmniejszamy temperaturę do 115-120st (grzanie góra+dół). W takiej temperaturze pieczemy bezy pół godziny. Następnie zmniejszamy do 100st (termoobieg) i zostawiamy w piekarniku na 2h, w połowie pieczenia zamieniając blachy miejscami (ta co była wyżej ląduje niżej). Po upływie tego czasu wyłączamy piekarnik i zostawiamy tak nasze bezy żeby spokojnie ostygły. Jeżeli zostawiamy je na noc - możemy uchylić drzwiczki piekarnika. 


Zabieramy się za krem :) Śmietankę (koniecznie schłodzoną!) ubijamy ok 2 minuty aż nam zacznie gęstnieć. Następnie, stale mieszając, dodajemy stopniowo cukier wanilinowy, śmietan-fix oraz cukier puder. Teraz pora na mascarpone - ląduje w misce łyżka, po łyżce. Miksujemy całość jeszcze tylko chwilkę, aby składniki ładnie nam się połączyły. Oblizujemy wiertła miksera i zabieramy się za dalszą robotę... :) Większy blat bezy smarujemy kremem (ok. 3/4 całości jaką mamy), możemy też już teraz umieścić na nim garść ulubionych owoców (tylko nie przesadźmy, żeby nie puściły nadmiernie soku :). Na wierzch układamy mniejszą część bezy i wykładamy na nią resztę kremu. Dekoracja owocowa to już tak naprawdę Wasza inwencja :) Korzystajmy z tego co akurat jest w ogródku, albo na sklepowych półkach ;)


Przydatne rady przy pieczeniu bezy:

  • Do bezy najlepsze są jajka w temperaturze pokojowej (dadzą nam największą objętość piany) i cukier drobny biały (nie puder!)
  • Ważna zasada przy bezach - na jedno białko potrzebujemy 50g cukru
  • Ten przepis możecie swobodnie "powiększać" - jeżeli planujecie grubszą imprezkę - po prostu zamiast 6 białek, dajmy 8 i adekwatnie zwiększmy też resztę składników
  • Ubijanie bezy musi trochę potrwać! Dobrze ubita piana z cukrem to połowa sukcesu! Po dodaniu każdej łyżki cukru, miksujmy wszystko minimum minutę! Z doświadczenia wiemy, że im dłużej piana ubijana z cukrem - tym lepsze bezy! Unikniecie przez to gumowych ulepków :)
  • Ważne żebyście wyczuli swój piekarnik i nie zrażajcie się jeżeli pierwsze bezy będą Wam wychodziły bardziej brązowe niż białe... :) I chociaż dziewczyny lubią brąz, to bezy już mniej :) Jeżeli tylko zauważycie nagłą zmianę koloru - od razu zmniejszcie temperaturę, albo nawet lekko uchylcie drzwiczki żeby temperatura opadła. Pamiętajcie, że beza ma się suszyć a nie piec!
  • Pamiętajcie, aby między blachami swobodnie mogło hulać powietrze (aby nie były za blisko siebie), zostawmy przerwę między nimi. Jednocześnie nie umieszczajmy ich bezpośrednio pod lub nad grzałkami.
  • Blaty bezy najlepiej piec na wieczór, a następnie zostawić je przy uchylonych drzwiczkach piekarnika na całą noc.




Kulki

piątek, 12 maja 2017

Majowa wariacja tortowa

Naked cake dla łasuchów

Kakaowy puszysty biszkopt, delikatna kremowo-truskawkowa masa, a do tego góóóra słodyczy - takiego szaleństwa w kulkowej kuchni jeszcze nie było! Z pozoru skomplikowany i wymagający dużej ilości czasu... w praktyce szybki i przyjemny przepis, którym zaskoczycie bliskich. No zasłodzić się idzie :) Koniecznie spróbujcie!



Maj nie rozpieszczał Kulek w tym roku. Wiosenne ulewy i niskie temperatury dały się im we znaki. Do tego jeszcze diety i wyrzeczenia, aby do czerwca być fit zgrabnymi Kulkami. Kiedy M, aby umilić sobie popołudnie zabrała się za robienie paznokci, K przeglądała internet w poszukiwaniu weselnych inspiracji. Pech chciał, że natrafiła akurat na torty i słodkości... Nie myśląc o konsekwencjach zaczęła je przeglądać. Z każdym kolejnym - jej źrenice rozszerzały się coraz bardziej, a z kącika ust zaczynała lecieć ślina... - K! A co myślisz o tym kolorze lakieru? - zapytała M nie odrywając wzroku od swoich paznokci, jednak kiedy po chwili nie usłyszała odpowiedzi ponowiła - K??? - Było już za późno... K zaczęła właśnie oblizywać monitor...


Składniki na biszkopt:

  • 1/2 szkl. mąki tortowej/ryżowej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 5 jajek 
  • 1 szkl. cukru
  • 1/3 szkl kakao


Składniki na krem:

  • 500g mascarpone
  • 200g masy krówkowej
  • 500 ml śmietanki 30%
  • kilka truskawek 
  • szklanka zaparzonej czarnej herbaty
  • wódka wg uznania (my uznajemy)
  • cytryna

Biszkopt to zaledwie 10 min pracy (upiekłyśmy 2 takie biszkopty aby każdy dostał porządną porcję). Na początek oddzielamy białka od żółtek. Te pierwsze ubijamy ze szczyptą soli na sztywną pianę, w międzyczasie dodając małymi porcjami cukier - a pod sam koniec również żółtka.


W oddzielnej misce łączymy przesianą mąkę z łyżeczką proszku do pieczenia i kakao. Nasze suche produkty wsypujemy delikatnie do ubitej piany. Delikatnie mieszamy mikserem na wolnych obrotach, albo łyżką. Wszystko musi się ładnie połączyć w jednolitą masę. Wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180st i pieczemy ok 25-30min do tzw. "suchego patyczka" :)


Krem - również lekka i przyjemna praca zwłaszcza kiedy Kulki mogą w końcu okazję bezkarnie oblizać mieszadełka od miksera :) Schłodzoną śmietankę i serek mascarpone (muszą być naprawdę zimne aby nic się nie zważyło) wyjmujemy w końcu z lodówki. Śmietanę ubijamy na sztywną masę, pod koniec dodajemy porcjami mascarpone i masę krówkową. Mikser możemy już odłożyć (nie zapomnijmy o wylizaniu mieszadełek :) i dorzucić do kremu pokrojone truskawki. Łączymy wszystko łyżką.


Upieczone biszkopty przekrajamy wzdłuż - będziemy teraz mieli 4 spody do nasączenia. Ostygnięta herbatę łączymy z sokiem z całej cytryny oraz dwoma kieliszkami wódki/likieru (kto co lubi-im więcej tym lepiej, ale proszę o zachowanie umiaru ;) Każdy nasączony biszkopt smarujemy kremem tak aby trochę masy zostało również na boki, chociaż można zrobić całkowity NAKED CAKE ;) Dekoracja to tak naprawdę Wasza wariacja i inwencja. My tym razem zaszalałyśmy i ozdobiłyśmy nasz tort słodyczami, ale równie pyszny byłby z samymi owocami :)





Kulki

czwartek, 13 kwietnia 2017

Oto tarta gluten-free!

Lekka tarta (nie tylko) na Wielkanocny stół

Na ziołowym spodzie, tym razem w wersji bezglutenowej. Zapieczona w kremowym, serowym sosie z dodatkiem m.in. rukoli. Coś zdrowego i lekkiego - taka miła odmiana obok pasztetu i boczku na Wielkanocnym stole! I przyszedł moment, że same siebie nie poznajemy... :)




Obudzone z zimowego letargu, pełne zapału i energii do działania, Kulki spotkały się na popołudniowej kawce. Kiedy M przegryzała dodatkowo szarlotkę z lodami, K dolewała do kawy mleko sojowe. Miarka się przebrała, kiedy dodatkowo zamówiła do tego bezglutenowy sernik. M do tego czasu obserwowała wszystko spokojnie, aż w końcu odparła - Nie poznaję koleżanki... Kiedyś fundamentem naszej przyjaźni były śledzie z majonezem... A teraz? - K ze łzami w oczach odparła - Nic mi nawet nie mów o śledziu - K odpowiedziała z łamiącym się głosem. - Czy Ty wyobrażasz sobie jak będzie wyglądał mój wielkanocny stół... - I tu miłe zaskoczenie, bo jak się okazało dieta bezglutenowa jest całkiem niezła :)

Składniki na ciasto:


  • 1 szkl. mąki ryżowej
  • 1 szkl. mąki kukurydzianej
  • 1 szkl. mąki jaglanej
  • kostka masła śmietankowego, lub 200 g. roślinnego
  • 2 łyżki startego źółtego sera
  • 2 łyżki jogurtu greckiego
  • 2 żółtka (białka przydadzą się do sosu)
  • szczypta soli, cukru, można pół łyżeczki proszku do pieczenia
  • bazylia, zioła prowansalskie


Sos/farsz:


  • torba szpinaku
  • 2 garście rukoli
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 jajka plus białka z ciasta
  • pół jogurtu greckiego
  • mała śmietana 18%
  • papryczki ostre
  • pół kostki sera feta/gorgonzola lub starty żółty ser opcjonalnie
  • szczypiorek i natka pietruszki
  • przyprawy: świeżo zmielony pieprz, sól, papryka wędzona
  • świeży filet łososia
  • limonka
  • pomidorki
  • oliwa, ocet balsamiczny



Zaczynamy od przygotowania naszego kruchego spodu tarty. Łączymy ze sobą mąki, dodajemy szczyptę soli, cukru i zioła. Następnie dorzucamy starty żółty ser i pokrojone w kostkę schłodzone masło. Ciasto wyrabiamy rękoma łącząc wszystkie składniki. Pod koniec dodajemy 2 żółtka, jogurt grecki i  mieszać aż masa się połączy, wyrobić w "kulkę" i wrzucić do zamrażarki na ok 30 min. Po tym czasie wyłożyć na blachę do tarty, lub inną dowolną. Następnie nakłuć widelcem, i piec w temp 180st Termoobieg ok 15 min, aż się lekko zarumieni.



Teraz pora na farsz. Na oliwie podsmażamy czosnek a na nim szpinak, na końcu dorzucając rukolę, solimy, pieprzymy. Następnie do miski lądują 2 jajka, jogurt, śmietana, szpinak z rukolą, drobno pokrojona pietruszka wraz z papryczką chilli, kawałki sera fety/lazura i łyżka startego żółtego sera. Całość przyprawiamy i miksujemy na jednolitą masę, na końcu dodajemy ubitą pianę z 2 białek pozostałych z przygotowania ciasta, łączymy drewnianą łyżką.


Podpieczone ciasto wyjmujemy, wylewamy 2 łyżki sosu, kawałki świeżego łososia skropionego cytryną, całość zalewamy sosem i pieczemy ok 25/30 min w temperaturze 180st, aż zobaczymy ładny złocisty kolor. Jak już cały dom pachnie tartą, a wszyscy domownicy się ślinią możemy podać tartę z dowolną ulubioną sałatką :) Kulki wybrały sałatkę ze słodkich, kolorowych pomidorów, bazylii, szczypiorku, skropioną oliwą i octem balsamicznym i świeżo zmielonym pieprzem.







Wielkanocne życzenia ślą Kulki

wtorek, 21 marca 2017

Kulkowy Meksyk na talerzu

Meksykańskie quesadillas z sosem mole

Chrupiące placki tortilli, a w nich soczysty kurczak, czerwona fasola, kukurydza, szpinak i mieszanka serów... Do tego aromatyczny sos mole i już jesteśmy w domu...ee a raczej w Meksyku :) Sombrero na głowę, poncho na ramiona, tequila pod pachę i zapraszamy na naszą kulinarną podróż - ahoj przygodo!



Kulki od kilku dni szukały kuchennych inspiracji. Przesilenie wiosenne dały się im we znaki i do każdego pomysłu podchodziły sceptycznie i bez entuzjazmu... Kiedy w końcu, w sobotnie popołudnie M wparowała do mieszkania jak poparzona i przerywając kulkową wegetację, od progu wykrzyczała - Por favor, muchas gracias, desperados, buenas noches, tequila, sobrero, speedy gonzales... - M wymieniała hasła bez opamiętania, aby nakierować K co dzisiaj ugotują. K patrzyła na nią jak na obłąkaną, kiedy nagle oprzytomniała - Tequila! - wyłapała jedno słowo i wyciągając kieliszki, cytrynę i sól dodała - Hola Amigo Mexico! - I wszystko było już jasne - dzisiaj w naszej kuchni będzie kolorowo :) 


Składniki na quesadillas: 

  • 2 szklanki mąki tortowej/kukurydzianej
  • 3/4 szklanki ciepłej wody
  • olej
  • podwójna pierś z kurczaka
  • pół puszki czerwonej fasoli
  • pół puszki kukurydzy
  • spora garść świeżego szpinaku
  • mieszanka startych różnych serów (mozarella, parmezan, gouda)
  • sól/pieprz
  • papryka słodka/ostra
  • suszone płatki papryki
  • starta skórka z cytryny


Składniki na sos mole:

  • 2-3 szalotki razem ze szczypiorkiem
  • 3 ząbki czosnku
  • papryczka chilli
  • masło orzechowe
  • 1/3 szklanki wrzątku
  • sól/pieprz
  • 2 płaskie łyżki kakao
  • 5 kostek gorzkiej czekolady
  • pół banan
  • sok z połówki cytryny


Na początek zabieramy się za przygotowanie meksykańskiego sosu mole. Do wysokiego pojemnika wrzucamy przekrojone na połówki szalotki, obrane ząbki czosnku, pół papryczki chilli (pestki możecie sobie darować) i czubatą łyżkę masła orzechowego. Dolewamy wrzątek, doprawiamy solą,pieprzem i całość blendujemy na gładką masę. Następnie przelewamy całość do rondelka, czekamy aż się zagotuje i trzymamy tak ok. 5 min, stale mieszając. Po zdjęciu z ognia dodajemy kakao, czekoladę, banana, sok z cytryny i ponownie blendujemy.


A teraz pora na placki tortilli. Do miski przesiewamy mąkę, dodajemy szczyptę soli i dwie łyżki oleju. Zalewamy wszystko ciepła wodą. Wedle uznania - możemy też dodać ulubione zioła/paprykę w proszku. Ciasto zagniatamy ok. 5 min, aż składniki połączą się w idealną masę. Następnie przykrywamy je ściereczką i odstawiamy na ok. 15 min aby odpoczęło. następnie dzielimy ciasto na 8-10 kulek (w zależności od wielkości patelni), wałkujemy każdy placek i smażymy na suchej patelni, po 30sek. z każdej strony.


Zabieramy się za farsz. Na patelni z rozgrzaną łyżką oleju wrzucamy pokrojone w niewielkie kawałki piersi z kurczaka. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem, mieszanką papryk i startą skórką z cytryny. Smażymy tak mięso ok. 10min co chwila mieszając. Następnie dorzucamy fasolę i kukurydzę. Delikatnie łączymy składniki. Całość zasypujemy szpinakiem. Trzymamy tak przez ok. 3min na patelni aż liście szpinaku zmiękną. Zdejmujemy z ognia.


Połówkę placka tortilli (jak na zdjęciu) posypujemy startymi serami, na wierzch układamy nasz farsz i jego również posypujemy serami. Placek składamy na pół i zapiekamy w rozgrzanym piekarniku do 180st z termoobiegiem.


Po wyjęciu z piekarnika kroimy na 3/4 trójkąty. Możemy posypać po wierzchu drobno pokrojonym szczypiorkiem lub papryczką chilli. Podajemy z sosem mole i tequilą w kieliszku :) 






Muchos Gracias!
Kulki

sobota, 4 marca 2017

Bezglutenowe chlebki "Mariano Italiano"

Włoska przekąska do wina

Aromatyczny chlebek, zapiekany z włoskim, bazyliowym pesto. Podany w towarzystwie dwóch serowych dipów. Pierwszy - lekko słodki - gruszkowy. Drugi zaś - delikatny, kremowy z dodatkiem pieczonych pomidorów. Do tego butelka półwytrawnego czerwonego wina i... i ten wieczór musi być udany :)



Kulki od kilku miesięcy nie miały spokojnego wieczoru. Bo kiedy K w wolnych chwilach wybierała zaproszenia na ślub i poraz setny sprawdzała listę gości na wesele, M w tym czasie wybierała karnisze i oświetlenie do nowego mieszkania... Nowy rok dał się im we znaki. Więc kiedy tylko nadarzyła się okazja, aby oderwać się od codzienności - M i K zaszyły się w zaciszu kuchni i otwierając kolejne wino, debatowały o tym jakże intensywnym - 2017 roku. - I zachodzę i się pytam ile to będzie kosztowało...Bo szanuję jej prace i w ogóle, no i pierwszy ślub się bierze raz w życiu. I w ogóle... A ona do mnie 5 tysięcy...Czy ty to rozumiesz? - K poraz kolejny przeżywała wydatki związane ze zbliżającym się weselem - 5 tysięcy ona do mnie mówi! I że niby to obowiązkowo musi być na weselu... - Na weselu, a szczególnie na Twoim, to obowiązkowo musi być zimna wódka - wtrąciła M i wzniosła kieliszek wina w znak toastu za jakże mądre słowa :)


Składniki na chlebek:


  • 1 szklanka mąki bezglutenowej Schar
  • pół szklanki mąki jaglanej i ryżowej
  • 2 łyżki mąki z topinamburu
  • 25g świeżych drożdży
  • pół szklanki mleka i wody
  • szczypta soli
  • łyżeczka cukru
  • zioła dalmatyńskie
  • kawałek sera Grana Padano
  • 2 łyżki oleju/oliwy
  • pesto bazyliowe (gotowe lub własnej roboty)

Składniki na dipy:


  • gruszka
  • ser lazur i starta mozarella
  • upieczony w ulubionych przyprawach pojedynczy filet z kurczaka
  • kilka ząbków czosnku
  • 2 pomidory malinowe,
  • cebula czerwona
  • oliwa do pokropienia
  • szczypiorek


Zaczynamy od przygotowania chlebków. Wszystkie suche składniki (mąkę, sól, zioła) wymieszać, drożdże połączyć z cukrem, zalać odrobiną ciepłego mleka i poczekać chwilę aż zaczną pracować. Zaczyn dodać do suchej mieszanki wraz z olejem i wodą, ciasto wyrobić. Jeżeli będzie się kleiło dodajcie trochę mąki. Uformować kulkę, odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok 1 godzinę. Gdy ciasto urośnie rozwałkować i ułożyć na nasmarowanej oliwą blasze, posmarować pesto i posypać startym serem Grana Padano. Piec na tzw. "OKO" przez 30/40 min w temperaturze 180 st.


Pomidory i cebulę kroimy w ósemki, gruszkę w grube plastry. Wszystkie składniki wykładamy na papier do pieczenia. Pamiętajcie aby czosnku nie obierać ze skórki,dzięki temu nie wysycha, a jego smak jest bardziej intensywny. Wszystko pieczemy ok 30 min w standardowej temperaturze 180 st. termoobieg. Teraz pora na połączenie składników na dipy. Na pierwszy kremowy dip posłużyło porwane mięso z kurczaka, upieczona gruszka, kawałki sera lazur, 3 ząbki czosnku. Wszystkie składniku układamy w kokilce (ta biała foremka do zapiekania :). Drugi sosik to porwane mięso z kurczaka, upieczone pomidory, cebula i 2 ząbki czosnku, całość posypujemy serem mozarella. Oba dipy zapiekamy w 180st. przez ok 15 min, aż składniki połączą się z roztopionym serem.





Kulki

sobota, 31 grudnia 2016

Noworoczne Spring Rollsy

Imprezowa przekąska: kolorowe rollsy

Delikatny, aromatyczny kurczak otoczony chrupiącymi warzywami z nutką chrzanu i pysznym sosem orzechowy - w sam raz na sylwestrową przekąskę :)



Kończąc 2016 rok, czyli 'pierwszy kulkowy rok blogowy', nie mogło zabraknąć tzw. kropki nad "i" czyli ostatniego przepisu, tworzonego w pocie czoła... Nieustanna walka z czasem zmusiła Kulki do wymyślenia i opracowania czegoś "na szybko", co zaskoczy gości i zaciekawi czytelników. Także wybaczcie kochani nie będziemy się rozpisywać, mamy 31 grudnia, pora zakręcać wałki na włosach i malować paznokcie. Czas nas goni, dlatego podrzucamy świeżutki wpisik, abyście mogli skorzystać z mega pomysłu na sylwestrową przystawkę, która nie dość, że łatwa w wykonaniu to świetnie prezentuje się na sylwestrowej imprezie w domu, u znajomych, klubie (everywhere)... a więc na jednej nodze do sklepu po składniki i... po ruskiego szampana...



Składniki na rollsy (duuuużo porcji ;)


  • opakowanie papieru ryżowego
  • świeży filet z kurczaka/ wędzony łosoś
  • chrzanowy serek do smarowania
  • czerwona papryka
  • świeże mango
  • zielony ogórek (pamiętajcie musi być długi, cienki i twardy)
  • 1 marchewka
  • cebulka czerwona/cukrowa
  • sałata masłowa lub inne do wyboru
  • szczypiorek
  • limonka (u kulek always)


Składniki na sos:


  • 2 łyżki masła orzechowego,
  • łyżka sosu sojowego ciemnego
  • łyżka sosu sojowego słodkiego
  • ząbek czosnku
  • łyżeczka startego imbiru
  • pół limonki
  • łyżeczka octu ryżowego


Filet z kurczaka dokładnie myjemy, oczyszczamy ze zbędnych błonek i wrzucamy do gotującej się z przyprawami wody... my dziś trochę zaszalałyśmy i zamiast standardowej kostki rosołowej wrzuciłyśmy: 2 listki laurowe, 3 ziarenka ziela angielskiego, kolorowy pieprz, 2 ząbki czosnku, łyżeczkę kminku, łyżkę oliwy, łyżeczkę cukru i tymianek. Wiemy wiemy, trochę namieszałyśmy, ale kto nie próbuje ten nie pije szampana... czy jakoś tak. Gotujemy na tzw "oko" 30/40 min. Studzimy i rwiemy "piersiuczkę" na drobno.


Warzywa myjemy, paprykę, ogórka i mango kroimy w cienkie paski, marchewkę traktujemy obieraczką do warzyw aby uzyskać delikatne, cienkie piórka, większe liście sałaty rwiemy na połowę. W międzyczasie przygotowujemy sos. Łączymy wszystkie składniki zaczynając od masła orzechowego, sosów sojowych, wyciśniętego ząbka czosnku, połowy limonki, dodajemy świeżo starty imbir, ocet ryżowy, doprawiamy "po swojemy" jak czegoś brakuje... ale uwierzcie więcej do szczęścia nie potrzeba. Wstawiamy na pół godziny do lodówki aby wszystkie aromaty się przegryzły.


Zaczynamy zwijać nasze Spring Rollsy. Pierwsze co musimy zrobić to zwilżyć papier ryżowy, najlepiej sprawdza się do tego głębszy talerz lub miska. Smarujemy serkiem, a na środku układamy kawałki kurczaka, warzywa i zawijamy rozpoczynając od boków aby wszystko ładnie się skleiło. Nasze rollsy przekrajamy na pół i układamy na talerzu. Na koniec możemy posypać czarnym lub białym sezamem, który idealnie pasuje do tego dania.






Szczęśliwego Nowego Roku
życzą Kulki