Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chilli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chilli. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 lutego 2020

Orientalny Kurczak z sałatką mango

Tajski street food na talerzu,

a dokładniej - chicken satay i mango salad! Orientalne klasyki, którymi zabieramy Was dzisiaj w orientalną podróż! Soczyste kawałki mięsa marynowane w mleku kokosowym podane z pikantną sałatką mango. Do tego dużo limonki, orzechów i ziół... Mix kolorów i smaków na talerzu - musicie spróbować! 



Nie sposób się dziwić, że K od dwóch miesięcy żyła nadal azjatyckimi wspomnieniami. Różnorodność kolorów, zapachów i smaków nie dawały tak łatwo o sobie zapomnieć. I kiedy za oknem można było dostrzec wszystkie odcienie szarości, wtedy Kulkom z pomocą przychodziły kulinarne przepisy prosto z tajskich street foodów. K od rana szalała w kuchni, a orientalne zapachy czuć było w całym domu. Prawdziwa uczta dla zmysłów! - M! zabieraj się za mango! - instruowałam swoją kulinarną kompankę. Dziewczyny niczym zwinne Tajki - kroiły, szatkowały, marynowały, smażyły... I kiedy cała kuchnia przypominała już pobojowisko (tudzież slumsy w Bangkoku), Kulki zmęczone ale szczęśliwe rozłożyły się na kanapie z solidnymi porcjami chicken satay i mango salad! I od razu ponura sobota nabrała barw!



Składniki na 4 porcje:


  • 8 kawałków kurczaka (pałeczki, udka)
  • sok z 1 limonki + 1/2 cytryny
  • 3 łyżki sosu sojowego
  • 3 łyżki oleju sezamowego
  • łyżka miodu
  • 2 porządne łyżki masła orzechowego
  • łyżka pasty curry (jeżeli nie macie to przyprawa curry / mieszanka azjatycka)
  • 3/4 szkl. mleka kokosowego
  • łyżka startego imbiru
  • płatki chilli wg uznania

Sałatka:

  • półtwarde mango
  • ogórek zielony
  • cebula czerwona
  • limonka
  • papryczka chilli
  • świeża bazylia/kolendra
  • duża łyżka sezamu białego
  • spora garść orzeszków ziemnych (solonych i prażonych)
  • sól, pieprz, olej, ocet balsamiczny


W szklanej misce łączymy wszystkie składniki marynaty: masło orzechowe, olej, mleko kokosowe, imbir, curry, limonkę, sos sojowy, miód, przyprawy. Mieszamy rózgą kuchenną do powstania jednolitej masy, do której wrzucamy kawałki oczyszczonego kurczaka. Całość przykrywamy folią spożywczą na "głucho" (czyli tak aby dotykała sosu) i odkładamy na noc do lodówki.

Następnego dnia nagrzewamy piekarnik do 180-200 stopni (w zależności od mocy piekarnika). Zamarynowanego kurczaka wykładamy do naczynia żaroodpornego (lekko wysmarowanego tłuszczem, skórką do dołu). Nie wylewamy od razu całej orzechowej marynaty, przyda się do posmarowania mięsa pod koniec pieczenia. Pieczemy 40 min z jednej strony -> przewracamy kurczaka na drugą stronę, smarując go pozostałym sosem i pieczemy kolejne 40 min.


Kiedy nasz kurczak spokojnie się piecze przygotowujemy sałatkę... Wszystkie składniki: mango, cebulkę, ogórek zielony kroimy na podłużne, cieniutkie paski (jeżeli macie ostre noże to uważajcie na palce!). Dodajemy posiekaną kolendrę lub bazylię (kto co lubi i ma pod ręką). Całość zalewamy prostym sosem, czyli mieszanką: oleju, octu balsamicznego, soku z limonki i przypraw. Na koniec posypujemy drobno posiekanymi orzeszkami ziemnymi, ziołami i suszonymi płatkami chilli.

Podajemy z ryżem lub chipsami :)





Orientalnego smacznego :)

życzą Kulki

czwartek, 14 lutego 2019

Kurczak słodko-kwaśny

Ananasowa chińszczyzna

- to idealna kombinacja smaków słodkich i kwaśnych. Jeżeli do tego dodamy pikantność papryczek chilli i orientalny aromat imbiru - nic więcej do szczęścia nie trzeba... Ten przepyszny kurczak z ananasem to nasze popisowe danie!



Nikogo chyba nie zdziwi, że Kulki od lat wyznają zasadę "przez żołądek do serca". Dlatego ich panowie dobrze wiedzą, że żadne kwiaty nie uszczęśliwią dziewczyn tak, jak porządny obiad :) Wybranek K, przed laty, gdy po kilkutygodniowej rozłące wyjeżdżał po nią na dworzec - zawsze zamiast kwiatów miał ze sobą schabowego z baru mlecznego na wynos. Radość K nie znała granic. I do tej pory trudno rozstrzygnąć, czy bardziej cieszył ją widok Ukochanego, czy ukochanego schabowego... Natomiast kandydat na męża M, znając jej upodobania, na jedną z pierwszych randek osobiście przygotował spaghetti aby zaimponować swej lubej. Co prawda spaghetti było z tartą marchewką, majerankiem i rozgotowanym makaronem... Jednak liczył się gest i szczere chęci, co w przypadku wręczenia pospolitego bukietu kwiatów mogłoby się skończyć ripostą "Na chu* mnie ten badyl?". I tak z okazji walentynek mamy dzisiaj danie, dla którego Kulki zdolne są zrobić wiele. Kurczak słodko-kwaśny z ananasem z pewnością trafi nie tylko do serc Waszych drugich połówek :)


Składniki na ok. 3-4 porcje:


  • pierś z kurczaka (ok. 300-400g)
  • kukurydza z puszki (ok. 200g)
  • świeży imbir (kawałek 3-4cm) 
  • nieduża papryczka chilli
  • pół czerwonej papryki
  • pół świeżego ananasa
  • 2 duże ząbki czosnku
  • czerwona cebula
  • szczypiorek
  • sól, pieprz
  • 2 łyżki oleju
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • opcjonalnie: ryż/makaron ryżowy

Składniki na sos:

  • 3 łyżki octu jabłkowego
  • 5 łyżek sosu sojowego
  • 2 łyżki cukru
  • 3 łyżki wody


Zaczynamy od przygotowania wszystkich składników: imbir ścieramy na tarce o niedużych oczkach, czosnek przeciskamy przez praskę. Paprykę czerwoną oraz chilli oczyszczamy z pestek i kroimy w drobną kostkę. Czerwoną cebulę szatkujemy w piórka. Świeżego ananasa obieramy i kroimy w niedużą kostkę (możemy również przygotować z niego naczynie do podania gotowej potrawy jak na zdjęciu powyżej). Pierś z kurczaka opłukujemy, pozbywamy się ewentualnych błonek i również kroimy w kostkę.


Na dużej patelni (najlepiej w woku) rozgrzewamy łyżkę oleju i wrzucamy starty imbir, ząbki czosnku oraz drobno pokrojoną papryczkę chilli. Trzymamy tak ok. 2 minuty delikatnie mieszając. Następnie dodajemy cebulę oraz paprykę i podsmażamy kolejne 2 minuty. Po tym czasie na patelni ląduje świeży ananas i znowu odliczamy 2 minuty :) Na koniec dorzucamy kukurydzę z puszki i po delikatnym wymieszaniu składników przekładamy wszystko do oddzielnej miski.


Kurczaka delikatnie doprawiamy solą i pieprzem i obtaczamy w mące ziemniaczanej. Na tej samej patelni (nie myjemy jej) rozgrzewamy kolejną łyżkę oleju i wrzucamy mięso. Trzymamy tak na większym ogniu ok. 3 minut, stale delikatnie mieszając. Po tym czasie dodajemy do kurczaka odłożoną zawartość z miski (ananas, papryka itd.). Trzymamy wszystko razem na ogniu ok. minuty żeby przeszło smakami.


W międzyczasie przygotowujemy sos: w oddzielnym naczyniu mieszamy ze sobą wszystkie składniki czyli wodę, sos sojowy, ocet jabłkowy i cukier. Całość wylewamy na naszą patelnię. Trzymamy tak wszystko ok. 3 minut na niewielkim ogniu, aby sos zgęstniał. W razie potrzeby dodajemy więcej wody lub sosu sojowego. I mamy gotowe pyszne danie! :) Podajemy z ryżem (najlepiej jaśminowym) lub makaronem ryżowym. Cała potrawa cudownie komponuje się ze świeżo posiekanym szczypiorkiem. 




Kulki

wtorek, 21 marca 2017

Kulkowy Meksyk na talerzu

Meksykańskie quesadillas z sosem mole

Chrupiące placki tortilli, a w nich soczysty kurczak, czerwona fasola, kukurydza, szpinak i mieszanka serów... Do tego aromatyczny sos mole i już jesteśmy w domu...ee a raczej w Meksyku :) Sombrero na głowę, poncho na ramiona, tequila pod pachę i zapraszamy na naszą kulinarną podróż - ahoj przygodo!



Kulki od kilku dni szukały kuchennych inspiracji. Przesilenie wiosenne dały się im we znaki i do każdego pomysłu podchodziły sceptycznie i bez entuzjazmu... Kiedy w końcu, w sobotnie popołudnie M wparowała do mieszkania jak poparzona i przerywając kulkową wegetację, od progu wykrzyczała - Por favor, muchas gracias, desperados, buenas noches, tequila, sobrero, speedy gonzales... - M wymieniała hasła bez opamiętania, aby nakierować K co dzisiaj ugotują. K patrzyła na nią jak na obłąkaną, kiedy nagle oprzytomniała - Tequila! - wyłapała jedno słowo i wyciągając kieliszki, cytrynę i sól dodała - Hola Amigo Mexico! - I wszystko było już jasne - dzisiaj w naszej kuchni będzie kolorowo :) 


Składniki na quesadillas: 

  • 2 szklanki mąki tortowej/kukurydzianej
  • 3/4 szklanki ciepłej wody
  • olej
  • podwójna pierś z kurczaka
  • pół puszki czerwonej fasoli
  • pół puszki kukurydzy
  • spora garść świeżego szpinaku
  • mieszanka startych różnych serów (mozarella, parmezan, gouda)
  • sól/pieprz
  • papryka słodka/ostra
  • suszone płatki papryki
  • starta skórka z cytryny


Składniki na sos mole:

  • 2-3 szalotki razem ze szczypiorkiem
  • 3 ząbki czosnku
  • papryczka chilli
  • masło orzechowe
  • 1/3 szklanki wrzątku
  • sól/pieprz
  • 2 płaskie łyżki kakao
  • 5 kostek gorzkiej czekolady
  • pół banan
  • sok z połówki cytryny


Na początek zabieramy się za przygotowanie meksykańskiego sosu mole. Do wysokiego pojemnika wrzucamy przekrojone na połówki szalotki, obrane ząbki czosnku, pół papryczki chilli (pestki możecie sobie darować) i czubatą łyżkę masła orzechowego. Dolewamy wrzątek, doprawiamy solą,pieprzem i całość blendujemy na gładką masę. Następnie przelewamy całość do rondelka, czekamy aż się zagotuje i trzymamy tak ok. 5 min, stale mieszając. Po zdjęciu z ognia dodajemy kakao, czekoladę, banana, sok z cytryny i ponownie blendujemy.


A teraz pora na placki tortilli. Do miski przesiewamy mąkę, dodajemy szczyptę soli i dwie łyżki oleju. Zalewamy wszystko ciepła wodą. Wedle uznania - możemy też dodać ulubione zioła/paprykę w proszku. Ciasto zagniatamy ok. 5 min, aż składniki połączą się w idealną masę. Następnie przykrywamy je ściereczką i odstawiamy na ok. 15 min aby odpoczęło. następnie dzielimy ciasto na 8-10 kulek (w zależności od wielkości patelni), wałkujemy każdy placek i smażymy na suchej patelni, po 30sek. z każdej strony.


Zabieramy się za farsz. Na patelni z rozgrzaną łyżką oleju wrzucamy pokrojone w niewielkie kawałki piersi z kurczaka. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem, mieszanką papryk i startą skórką z cytryny. Smażymy tak mięso ok. 10min co chwila mieszając. Następnie dorzucamy fasolę i kukurydzę. Delikatnie łączymy składniki. Całość zasypujemy szpinakiem. Trzymamy tak przez ok. 3min na patelni aż liście szpinaku zmiękną. Zdejmujemy z ognia.


Połówkę placka tortilli (jak na zdjęciu) posypujemy startymi serami, na wierzch układamy nasz farsz i jego również posypujemy serami. Placek składamy na pół i zapiekamy w rozgrzanym piekarniku do 180st z termoobiegiem.


Po wyjęciu z piekarnika kroimy na 3/4 trójkąty. Możemy posypać po wierzchu drobno pokrojonym szczypiorkiem lub papryczką chilli. Podajemy z sosem mole i tequilą w kieliszku :) 






Muchos Gracias!
Kulki

piątek, 14 października 2016

Jesienna dyniowa

Aromatyczny krem z dyni 

Kolory jesieni za oknem i na talerzu. Na każdym blogu kulinarnym przepis na zupę dyniową, tak więc jest i u nas :) Rozgrzewająca, lekko pikantna - w sam raz na jesienne chłody. Szybki i prosty przepis na idealny krem z dyni.




Kulki od kilkudziesięciu minut wisiały na słuchawce. Każda streściła już wydarzenia ze swojego dnia i obgadała kogo popadnie. Plotom i narzekaniom nie było końca! Po kilku głośnych westchnięciach, przeplatanych wulgaryzmami i okrzykami "jak mi się nic nie chce", nagle olśnienie - K, sprawa jest: czy Tesia ma też w swoim ogródku dynie? - M rzuciła szybkie pytanie do słuchawki - Hmmm... Poczekaj, zapytam - K odparła, po czym nastała cisza. Po szybkiej konsultacji z zainteresowaną, dokończyła - Słuchaj, no sytuacja jest następująca: Tesia dyni nie uznaje, nie hoduje, ale szanuje... - chwila konsternacji między Kulkami, po czym zapadła decyzja - Okej, to wsiadaj w polówę, wal do warzywniaka, a wieczorem widzimy się w mojej kuchni - odparła zdecydowanie M, dodając - weź wino kup, bo tej pogody nie zniosę... Jak powiedziały - tak też zrobiły. Każda pora roku rządzi się swoimi prawami. I tak jak w lecie wypada się opalić, podróżować i zjeść nad morzem rybę (obowiązkowo w chamskiej smażalni, prosto z kilkudniowej frytury...) Tak na jesieni trzeba zebrać kilka kasztanów, zrobić przetwory, przeziębić się, wpaść w depresję... I ugotować zupę dyniową :) 


Krem z dyni dla 4-5 osób:

  • średniej wielkości dynia
  • 2 marchewki
  • 1 pietruszka
  • nieduży por
  • mleczko kokosowe
  • olej lniany
  • łyżka masła
  • papryczka chilli
  • ok. 1,5 bulionu warzywnego
  • sok z wyciśniętej pomarańczy
  • uprażone pestki dyni/sezamu
  • sól, pieprz, papryka słodka, papryka ostra, imbir 


Na początek zajmujemy się dynią - wydrążamy z niej środek, kroimy na mniejsze kawałki (tak jak na zdjęciu). Wykładamy na papierze do pieczenia, a następnie delikatnie skrapiamy olejem lnianym. Wstawiamy na około pół godziny do piekarnia rozgrzanego do 180st (termoobieg). Zaglądajmy do niej, aby za bardzo nie wyschła.


Na patelni rozpuszczamy łyżkę masła i wrzucamy pokrojoną marchewkę, pietruszkę i por. Przesmażamy tak kilka minut i zdejmujemy z ognia. Przerzucamy do głębokiego garnka, a całość zalewamy przygotowanym wcześniej bulionem. Podgotowujemy tak całość pod przykryciem ok 10 minut.


Do zupy dodajemy podpieczoną w piekarniku dynię i mleczko kokosowe. Zostawiamy na ogniu kolejne 10 min. Po tym czasie, kiedy warzywa są już miękkie - całość blendujemy. Następnie przyprawiamy naszą zupę do smaku - pieprzem, solą, drobno pokrojoną papryczką chilli. Idealnie pasuje też curry i kurkuma. Na koniec dodajemy wyciśnięty sok z pomarańczy. Gotowy krem z dyni nalewamy do misek, posypujemy uprażonymi pestkami dyni lub sezamem, drobno pokrojoną papryczką chilli, ewentualnie pietruszką. Podajemy z grzanką z ciemnego pieczywa.





Kulki

Jemy sezonowo! Jesień

piątek, 22 lipca 2016

Tajka w kulkowym wydaniu

Zupa tajska z mleczkiem kokosowym


Lekko ostra, trochę kwaśna, a nawet słodka... Zabieramy was dzisiaj w Kulkową podróż do Tajlandii. Główne składniki dzisiejszego dania? Kurczak i warzywa, a do tego aksamitne mleko kokosowe, limonka, świeży imbir, czosnek, papryczki chilli i aromatyczne orientalne przyprawy... Podsumowując - przed Państwem zupa tajska :) 



Kulki znowu w duecie! A że co dwie Kulki, to nie jedna - stęsknione za sobą jak cholera, pełne zapału, z głowami kipiącymi pomysłami i...i pustymi brzuchami of course - nadrabiamy kulinarne zaległości. Macie tak czasem, że patrząc na zdjęcia jedzenia czujecie już jego zapach, smak? My mamy tak właśnie z naszą dzisiejszą zupą tajską. Ilekroć spoglądamy na jej fotografie - ślinotok do pasa a wszystkie zmysły zaczynają szaleć... - M, co byś zabrała ze sobą na bezludną wyspę? - spytała K przeglądając katalog wakacyjnych wycieczek w nieznane - Duży garnek... Żebym miała w czym ugotować tajską zupę :) - odparła bez zastanowienia M. I tak to właśnie jest z tym daniem. Wracamy do niego co jakiś czas, czy to z tęsknoty, czy aby zaskoczyć znajomych. Z pewnością jest to smak, do którego warto wracać.


No i dlatego dzisiaj powracamy :) Pakujemy potrzebne produkty i zabieramy Was w podróż do Tajlandii. Pogoda za oknem się poprawia, ale zanim słońce zacznie znowu grzać jak na lipiec przystało - my rozgrzejemy Was tajską zupą. Bez zbędnego gadania, robota czeka! - Sibko, sibko kroi warzywa!



Składniki:


  • podwójna pierś z kurczaka (z wolnego wybiegu od sąsiada) 
  • papryka czerwona 
  • papryczka chilli 
  • 2 nieduże korzenie pietruszki 
  • 2 nieduże marchewki 
  • mała cukinia 
  • mały por 
  • czosnek 
  • 2-3 szalotki 
  • mleko kokosowe 
  • spory korzeń imbiru 
  • pęk młodego szczypioru 
  • 2 limonki (i tym razem na poważnie :) 
  • sos sojowy 
  • łyżka masła 
  • curry w proszku 
  • chilli w proszku 
  • pieprz młotkowany z kolendrą 


Na początku zabieramy się za przygotowanie wszystkich składników. Pierś z kurczaka kroimy w nieduże paski, odkładamy do oddzielnego naczynia. Na tarce o średnich oczkach rozdrabniamy korzeń imbiru i ok 3-4 ząbki czosnku. Warzywa (paprykę, marchewkę, pietruszkę i cukinię) kroimy w długie słupki, por, szalotki i papryczki chilli - w plasterki.


Na dnie sporego garnka roztapiamy łyżkę masła. Ustawiamy mały ogień i przesmażamy naszą pastę z imbiru i czosnku. Dorzucamy kilka plasterków papryczek chilli. Czy istnieje piękniejszy zapach? :) Po kilku minutach dodajemy pora i szalotki, delikatnie mieszamy. Teraz w garnku ląduje nasz pokrojony w paski kurczak. Staramy się delikatnie go przewracać, aby doszedł z każdej strony. Dusimy tak chwilkę, na 2 minuty możemy przykryć garnek.


Gdy mięso przejdzie już aromatem imbiru, czosnku i chilli, a por zrobi się miękki - zalewamy całość mlekiem kokosowym. Stopniowo i ostrożnie, aby się nam nie zwarzyło. Gdy całość już się podgrzeje, powoli, stale mieszając dolewamy ok. 0,5l wody. Następnie dorzucamy marchewkę i pietruszkę. Cały czas trzymamy ogień na delikatnym płomieniu. Po ok. 8 min dorzucamy paprykę. A kilka minut później cukinię (pamiętajmy żeby dodać ją pod koniec - wszak delikatna ona z natury). Aby wydobyć tajski smak potrawy - wyciskamy do zupy całą limonkę, doprawiamy 2-3 łyżkami sosu sojowego, szczyptą curry i pieprzu z kolendrą. Tę ostatnią możecie dodać też świeżą w listkach jeżeli lubicie - my nie koniecznie więc ograniczamy się do minimum :P


Zupkę zostawiamy na małym ogniu jeszcze 5-10 min. W międzyczasie przygotowujemy makaron do zupy - ryżowy, sojowy, chow mein - wedle uznania :) Zupę ostatni raz próbujemy (tylko tak, żeby zostało coś dla gości) - doprawiamy ewentualnie do smaku i wyrazistości - sosem sojowym, chilli w proszku, w ostateczności kostką rosołową... W głębokich naczyniach makaron zalewamy zupą, posypujemy drobno posiekanym szczypiorkiem, ewentualnie papryczkami chilli. No i masz babo placek (a raczej zupę)! Przed Wami najpyszniejsza tajka ever!






Tajskie Kulki


sobota, 27 lutego 2016

Krewetkowa gwiazda wieczoru

Pomarańczowo-kokosowe krewetki

Krewetki w chrupiącej, kokosowej panierce, marynowane w ostrym sosie pomarańczowym, podane na kolorowej, lekkiej sałatce 



Czy jest coś lepszego niż porcja dobrze przyrządzonych krewetek? Uwaga odpowiadamy -TAK – cztery porcje… Na punkcie krewetek szalejemy od dłuższego czasu. To nasza druga big love zaraz po tatarze <3 Zjedzenie większej ilości nie stanowi nam żadnego problemu. Smażone, pieczone, grillowane - nie oprzemy się żadnym. Dzisiaj przedstawiamy pomysł na przepyszne, pikantne krewetki w kokosowej panierce, żeby było chociaż troszkę fit - podane na lekkiej sałatce :) - K, nie oszukujmy się, my nigdy nie będziemy fit... - podsumowała ten pomysł M biorąc kolejny łyk wina... 


Składniki na ok. 4 porcje: 

  • 0,5 kg krewetek (my użyłyśmy średnich, mrożonych)
  • 4 duże pomarańcze
  • 4 ząbki czosnku
  • łyżeczka miodu
  • słodki sos chilli
  • sos balsamiczny 
  • oliwa
  • cytryna
  • pieprz cayenne
  • papryka słodka
  • papryka ostra
  • sól, pieprz
  • jajko
  • wiórki kokosowe - szklanka
  • mleko - 1 szklanka
  • woda gazowana - pół szklanki 
  • mąka tortowa - 2 szklanki
  • mąka ziemniaczana - szklanka
  • olej do smażenia


Krewetki przerzucamy do durszlaka, płuczemy letnią wodą. Odstawiamy, aby woda spłynęła. Wykładamy jedna koło drugiej na ręczniki papierowe (równie dobrze możemy odstawić i poczekać aż same się rozmrożą – jednak u nas jak zawsze czasu brak :)). Tak ułożone solimy, pieprzymy i skrapiamy cytryną. Możemy się zabrać teraz do przygotowania marynaty... Do większego kubka wyciskamy czosnek, i wsypujemy szczyptę pieprzu cayenne, łyżkę słodkiej papryki i miód. Mieszamy ok 1min mocno dociskając, aby wydobyć aromat z czosnku i dokładnie połączyć składniki. Dodajemy 4 łyżki słodkiego sosu chilli oraz sok i miąższ wyciśnięty z jednej pomarańczy. Zalewamy 2 łyżkami oliwy, dokładnie łączymy składniki.


Kiedy krewetki wypuszczą już większość wody, przekładamy je do miski i zalewamy naszą marynatą. Delikatnie mieszamy, dodatkowo nasze krewetki możemy przełożyć plasterkami pomarańczy. Odstawiamy do lodówki.



Czas na przygotowanie kokosowej panierki :) Przyrządzamy ciasto jak na naleśniki, pamiętajmy jednak aby wyszło delikatnie gęstsze.. Łączymy mąkę, wodę, mleko, jajko – miksujemy, dodajemy łyżeczkę soli, 1/3 łyżeczki ostrej papryki, łyżkę słodkiej. Na koniec do ciasta wsypujemy wiórki kokosowe. Nasza masa musi się teraz schłodzić - odstawiamy ją co najmniej na pół godz do lodówki, aby panierka nie odpadała później od krewetek.


Kiedy krewetki się marynują, a masa kokosowa chłodzi… My nie próżnujemy, kończymy wino :) i zakasujemy rękawy do przygotowania pysznej sałatki, na której podamy nasze krewetkowe pączusie. Jej podstawą będzie ulubiona mieszanka sałat, dwa pomidory przecięte na ósemki, pół ogórka w plasterkach i jedna pomarańcza pokrojona w kostkę. Wykładamy wszystkie składniki do miski. Do dresingu użyłyśmy – 3 łyżki oliwy, 4 łyżki soku z pomarańczy (razem z miąższem), łyżeczka sosu balsamicznego, sól, pieprz i drobno pokrojona natka pietruszki.




Pora na gwiazdy wieczoru! (i nie, nie chodzi tym razem wcale o nas...) Wyjmujemy z lodówki zamarynowane krewetki. Każdą po kolei obtaczamy w mące ziemniaczanej. Na patelni lub w garnku rozgrzewamy olej (musi go być tyle, aby spokojnie zakryła całą krewetkę). Nasze robaczki maczamy w schłodzonym cieście kokosowym i smażymy ok 3 min aż się zarumienią :) Po usmażeniu wykładamy na ręczniki papierowe.


Pyszności!!! Proponujemy podać z bagietką czosnkową i słodkim sosem chilli. Pyszne zarówno od razu po usmażeniu, jak i na zimno. Dla tych, którzy nie przepadają za krewetkami (nadal nie rozumiemy tych ludzi...) - cały przepis można przyrządzić z piersią z kurczaka. 



Kulki