Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mango. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mango. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 lutego 2020

Orientalny Kurczak z sałatką mango

Tajski street food na talerzu,

a dokładniej - chicken satay i mango salad! Orientalne klasyki, którymi zabieramy Was dzisiaj w orientalną podróż! Soczyste kawałki mięsa marynowane w mleku kokosowym podane z pikantną sałatką mango. Do tego dużo limonki, orzechów i ziół... Mix kolorów i smaków na talerzu - musicie spróbować! 



Nie sposób się dziwić, że K od dwóch miesięcy żyła nadal azjatyckimi wspomnieniami. Różnorodność kolorów, zapachów i smaków nie dawały tak łatwo o sobie zapomnieć. I kiedy za oknem można było dostrzec wszystkie odcienie szarości, wtedy Kulkom z pomocą przychodziły kulinarne przepisy prosto z tajskich street foodów. K od rana szalała w kuchni, a orientalne zapachy czuć było w całym domu. Prawdziwa uczta dla zmysłów! - M! zabieraj się za mango! - instruowałam swoją kulinarną kompankę. Dziewczyny niczym zwinne Tajki - kroiły, szatkowały, marynowały, smażyły... I kiedy cała kuchnia przypominała już pobojowisko (tudzież slumsy w Bangkoku), Kulki zmęczone ale szczęśliwe rozłożyły się na kanapie z solidnymi porcjami chicken satay i mango salad! I od razu ponura sobota nabrała barw!



Składniki na 4 porcje:


  • 8 kawałków kurczaka (pałeczki, udka)
  • sok z 1 limonki + 1/2 cytryny
  • 3 łyżki sosu sojowego
  • 3 łyżki oleju sezamowego
  • łyżka miodu
  • 2 porządne łyżki masła orzechowego
  • łyżka pasty curry (jeżeli nie macie to przyprawa curry / mieszanka azjatycka)
  • 3/4 szkl. mleka kokosowego
  • łyżka startego imbiru
  • płatki chilli wg uznania

Sałatka:

  • półtwarde mango
  • ogórek zielony
  • cebula czerwona
  • limonka
  • papryczka chilli
  • świeża bazylia/kolendra
  • duża łyżka sezamu białego
  • spora garść orzeszków ziemnych (solonych i prażonych)
  • sól, pieprz, olej, ocet balsamiczny


W szklanej misce łączymy wszystkie składniki marynaty: masło orzechowe, olej, mleko kokosowe, imbir, curry, limonkę, sos sojowy, miód, przyprawy. Mieszamy rózgą kuchenną do powstania jednolitej masy, do której wrzucamy kawałki oczyszczonego kurczaka. Całość przykrywamy folią spożywczą na "głucho" (czyli tak aby dotykała sosu) i odkładamy na noc do lodówki.

Następnego dnia nagrzewamy piekarnik do 180-200 stopni (w zależności od mocy piekarnika). Zamarynowanego kurczaka wykładamy do naczynia żaroodpornego (lekko wysmarowanego tłuszczem, skórką do dołu). Nie wylewamy od razu całej orzechowej marynaty, przyda się do posmarowania mięsa pod koniec pieczenia. Pieczemy 40 min z jednej strony -> przewracamy kurczaka na drugą stronę, smarując go pozostałym sosem i pieczemy kolejne 40 min.


Kiedy nasz kurczak spokojnie się piecze przygotowujemy sałatkę... Wszystkie składniki: mango, cebulkę, ogórek zielony kroimy na podłużne, cieniutkie paski (jeżeli macie ostre noże to uważajcie na palce!). Dodajemy posiekaną kolendrę lub bazylię (kto co lubi i ma pod ręką). Całość zalewamy prostym sosem, czyli mieszanką: oleju, octu balsamicznego, soku z limonki i przypraw. Na koniec posypujemy drobno posiekanymi orzeszkami ziemnymi, ziołami i suszonymi płatkami chilli.

Podajemy z ryżem lub chipsami :)





Orientalnego smacznego :)

życzą Kulki

niedziela, 10 marca 2019

Smażony makaron z woka


Azjatyckie stir-fry,

czyli technika krótkiego smażenia na mocno rozgrzanym oleju posłuży nam dzisiaj do przygotowania aromatycznego makaronu. Właśnie on w połączeniu m.in. z delikatną polędwiczką wieprzową, groszkiem cukrowym i soczystym mango stworzą nam danie idealne. Po raz kolejny zabieramy Was w kulinarną podróż do Azji...



W kulkowej kuchni od pewnego czasu możemy zauważyć sezonowość. Sezonowość ta zależna jest od aktualnych tygodni tematycznych w znanych spożywczych dyskontach :) I tak jeden tydzień Kulki maglują tylko włoskie przysmaki, aby już od następnego poniedziałku przerzucić się na francuskie cuda :) Tym razem przyszła kolej na długo wyczekiwaną kuchnię azjatycką. M już zacierała ręce przeglądając gazetkę z jednej z sieciówek - K czy ty to widzisz? Kupuję od razu karton tego makaronu i zgrzewkę tego sosu sojowego! - ekscytowała się jak co tydzień M. I to nic, że jej kuchenne szafki pękały jeszcze w szwach po ostatnich zapasach. K tylko przewróciła oczami i bez słowa, wyjęła woka na stół...



Składniki na ok. 4-5 porcji:


  • nieduża polędwiczka wieprzowa
  • dwie garście groszku cukrowego
  • średnie mango (niezbyt miękkie)
  • 1 papryka czerwona
  • 2 marchewki
  • 1 por (biała część)
  • 1 cebula czerwona
  • 1 nieduża szalotka
  • 1 papryczka chilli
  • 2 ząbki czosnku
  • dwie łyżki mąki ziemniaczanej
  • kawałek imbiru (wielkości kciuka)
  • 5 łyżek sosu sojowego i 1/4 szklanki wody
  • 2 łyżki oleju (słonecznikowy lub sezamowy)
  • opakowanie (200-300g) makaronu udon/ramen - często dostępne w znanych sieciówkach


Zaczynamy od przygotowania warzyw - wszystkie myjemy, bądź obieramy ze skóry. Marchewki i paprykę kroimy w słupki/paski (jak na zdjęciach powyżej). Czerwoną cebulę, szalotkę i pora kroimy w piórka. Mango obieramy i kroimy na szersze paski (szczególnie jeżeli będzie zbyt miękkie). Czosnek przeciskamy przez praskę, imbir obieramy i ścieramy na tarce. Papryczkę chilli oczyszczamy z nasion i kroimy w kostkę. W międzyczasie wstawiamy też makaron - gotujemy go al dente, może nam się nawet wydawać, że jest lekko twardy.


W woku rozgrzewamy na maksa jedną łyżkę oleju. Następnie wrzucamy do niego czosnek, papryczkę chilli i imbir i mieszamy wszystko ok. minuty. Po tym czasie (nadal utrzymując wysoką temperaturę w woku) dodajemy do niego pora, szalotkę i cebulę - tak jak poprzednio mieszamy drewnianą szpatułką lub stale poruszamy wokiem, aby nic się nam nie przypaliło. Po minucie dorzucamy marchewkę i postępujemy analogicznie, jak wcześniej. Następnie w woku ląduje po kolei: groszek cukrowy i papryka. Na koniec dorzucamy mango i chwilę później zdejmujemy wszystkie warzywa z woka.


Polędwiczkę wieprzową myjemy, osuszamy papierowym ręcznikiem i pozbywamy się z niej ewentualnych błonek itp. kroimy ją w bardzo cienkie plasterki (jak na zdjęciu powyżej). Następnie doprawiamy delikatnie solą, pieprzem i mieszamy z dwoma łyżkami mąki ziemniaczanej. W woku po warzywach rozgrzewamy ponownie do maksymalnej temperatury jedną łyżkę oleju. Wrzucamy naszą polędwiczkę i stale mieszamy ok. 3-4 min, kiedy będziemy widzieć, że mięso nie jest już surowe.

Po tym czasie do mięsa dorzucamy wcześniej podsmażone warzywa i makaron. Smażymy tak całość ok 2-3 minut, mieszając delikatnie. Na koniec całość zalewamy sosem sojowym z 1/4 szklanki wody i trzymamy na patelni jeszcze 2 minuty. Makaron zdejmujemy z ognia, podajemy posypane drobno posiekanym szczypiorem lub sezamem.



Kulki

sobota, 31 grudnia 2016

Noworoczne Spring Rollsy

Imprezowa przekąska: kolorowe rollsy

Delikatny, aromatyczny kurczak otoczony chrupiącymi warzywami z nutką chrzanu i pysznym sosem orzechowy - w sam raz na sylwestrową przekąskę :)



Kończąc 2016 rok, czyli 'pierwszy kulkowy rok blogowy', nie mogło zabraknąć tzw. kropki nad "i" czyli ostatniego przepisu, tworzonego w pocie czoła... Nieustanna walka z czasem zmusiła Kulki do wymyślenia i opracowania czegoś "na szybko", co zaskoczy gości i zaciekawi czytelników. Także wybaczcie kochani nie będziemy się rozpisywać, mamy 31 grudnia, pora zakręcać wałki na włosach i malować paznokcie. Czas nas goni, dlatego podrzucamy świeżutki wpisik, abyście mogli skorzystać z mega pomysłu na sylwestrową przystawkę, która nie dość, że łatwa w wykonaniu to świetnie prezentuje się na sylwestrowej imprezie w domu, u znajomych, klubie (everywhere)... a więc na jednej nodze do sklepu po składniki i... po ruskiego szampana...



Składniki na rollsy (duuuużo porcji ;)


  • opakowanie papieru ryżowego
  • świeży filet z kurczaka/ wędzony łosoś
  • chrzanowy serek do smarowania
  • czerwona papryka
  • świeże mango
  • zielony ogórek (pamiętajcie musi być długi, cienki i twardy)
  • 1 marchewka
  • cebulka czerwona/cukrowa
  • sałata masłowa lub inne do wyboru
  • szczypiorek
  • limonka (u kulek always)


Składniki na sos:


  • 2 łyżki masła orzechowego,
  • łyżka sosu sojowego ciemnego
  • łyżka sosu sojowego słodkiego
  • ząbek czosnku
  • łyżeczka startego imbiru
  • pół limonki
  • łyżeczka octu ryżowego


Filet z kurczaka dokładnie myjemy, oczyszczamy ze zbędnych błonek i wrzucamy do gotującej się z przyprawami wody... my dziś trochę zaszalałyśmy i zamiast standardowej kostki rosołowej wrzuciłyśmy: 2 listki laurowe, 3 ziarenka ziela angielskiego, kolorowy pieprz, 2 ząbki czosnku, łyżeczkę kminku, łyżkę oliwy, łyżeczkę cukru i tymianek. Wiemy wiemy, trochę namieszałyśmy, ale kto nie próbuje ten nie pije szampana... czy jakoś tak. Gotujemy na tzw "oko" 30/40 min. Studzimy i rwiemy "piersiuczkę" na drobno.


Warzywa myjemy, paprykę, ogórka i mango kroimy w cienkie paski, marchewkę traktujemy obieraczką do warzyw aby uzyskać delikatne, cienkie piórka, większe liście sałaty rwiemy na połowę. W międzyczasie przygotowujemy sos. Łączymy wszystkie składniki zaczynając od masła orzechowego, sosów sojowych, wyciśniętego ząbka czosnku, połowy limonki, dodajemy świeżo starty imbir, ocet ryżowy, doprawiamy "po swojemy" jak czegoś brakuje... ale uwierzcie więcej do szczęścia nie potrzeba. Wstawiamy na pół godziny do lodówki aby wszystkie aromaty się przegryzły.


Zaczynamy zwijać nasze Spring Rollsy. Pierwsze co musimy zrobić to zwilżyć papier ryżowy, najlepiej sprawdza się do tego głębszy talerz lub miska. Smarujemy serkiem, a na środku układamy kawałki kurczaka, warzywa i zawijamy rozpoczynając od boków aby wszystko ładnie się skleiło. Nasze rollsy przekrajamy na pół i układamy na talerzu. Na koniec możemy posypać czarnym lub białym sezamem, który idealnie pasuje do tego dania.






Szczęśliwego Nowego Roku
życzą Kulki


wtorek, 19 kwietnia 2016

Tacos Burakos








Kolorowe tacos z buraczanymi chipsami

czyli smakowita, kulkowa podróż w nieznane dotąd strony. Soczysta pierś z kurczaka w miodowej glazurze, pesto z rukoli i orzechów, świeże mango, papryka, kozi ser, gorgonzola... Jesteśmy zdecydowanie na tak!



Weekendowe gotowanie weszło już Kulkom w krew, więc kiedy tylko nadchodzi piątek pada zasadnicze pytanie "Co dzisiaj pijemy". Chwilę później Kulki lądują tradycyjnie w pobliskim markecie. Rezolutnie, z uśmiechem na twarzy, podśpiewując nowy przebój Rihanny "work, work, work..." przemierzają sklepowe alejki wypełnione różnorodnymi produktami. Do koszyka wrzucają najczęściej co im przyjdzie na myśl (czyli limonka i inne niepotrzebne duperele). Tak było i tym razem. - Rukola? - spytała K - Jasne, bierzemy - odparła M - Mango? - ciągnęła dalej - Dajesz - Buraki? - Czemu nie - Gorgonzola? - Zawsze i wszędzie - A Majonez? - dodała nieśmiało K...


A majonez wyjątkowo sobie dzisiaj darujemy. Dość mamy wrażeń po piątkowym obiedzie u Tesi (serwowała kartacze - przepis dla odważnych niebawem). Stawiamy dzisiaj na kolorowe, lekkie (o dziwo!) i aromatyczne danie, które mówiąc szczerze - narodziło się w naszych głowach w ułamkach sekundy, kiedy szalałyśmy wśród sklepowych półek... A chwilę później skradło podniebienia wszystkich domowników. Jak patrzymy na te zdjęcia myślami jesteśmy znowu w tym kolorowych świecie jak ze snów - tylko my i nasza przestrzeń, przepyszne tacos burakos, drinki z palemką, morza szum, ptaków śpiew, złota plaża pośród drzew... Dobra do rzeczy!

Składniki:

  • pierś z kurczaka (dorodna, eko, bio, 100% mięsa w mięsie itp) 
  • tortille tacos (najlepiej kukurydziane, ale pszenne też dają radę) 
  • 3-4 małe buraki (a tak naprawdę skończyło się na jednym i pół) 
  • dojrzałe mango 
  • pół papryki 
  • jedna pomarańcza 
  • rukola 
  • garść orzechów (użyłyśmy włoskich i brazylijskich) 
  • ser kozi (do smarowania :) 
  • gorgonzola (do kruszenia) 
  • sos balsamiczny (bo jego nigdy mało) 
  • 2 łyżki miodu 
  • suszone płatki chilli 
  • papryka ostra 
  • curry 
  • pieprz, sól, inne przyprawy 
  • łyżka oliwy, 
  • limonka (standard w naszych daniach) 


Paprykę myjemy, osuszamy i kroimy w paski. Podobnie postępujemy z mangą - obieramy, wydłubujemy pestkę - ok 3/4 całego kroimy w paski, reszta przyda nam się później. Buraki kroimy w cienkie plasterki - wykładamy na papierze do pieczenia, możemy delikatnie posmarować oliwą. Teraz nasze przyszłe chipsy muszą spędzić ok 20min w piekarniku z z termoobiegiem nagrzanym do 150-160st. Zerkajmy na nie co chwila i ewentualnie dostosujmy temperaturę, pod koniec możemy lekko uchylić piekarnik i zmniejszyć grzanie :) Przygotowujemy pesto z rukoli, reszty naszego mango i orzechów. Dodajemy łyżkę oliwy z oliwek i odrobinę soku z pomarańczy. Tak naprawdę, jak to zwykle u nas w kuchni bywa - wszystko na oko :) Blender w dłoń i cała naprzód! 1, 2, 3 - pesto masz i ty!


A teraz rzecz najważniejsza (zaraz po pesto) w tym daniu, czyli soczysta pierś z kurczaka! Zabieramy się za jego marynatę - łączymy dwie łyżki miodu, tyle samo sosu balsamiczny. Następnie dodajemy szczyptę suszonych płatków chilii, curry, papryki, zioła prowansalskie, świeżo zmielony pieprz, sól... (Na oko rzecz jasna :) Do tego wyciskamy sok z pomarańczy (no dobra niech będzie - i z limonki żeby się nie zmarnowała). Dokładnie smarujemy/wklepujemy naszą marynatę w dorodne piersi :) Odstawiamy na godzinę do lodówki (u nas jak zawsze - czas to piniądz, dlatego z godziny robi się 10 min i do pieca). Pierś pieczemy na papierze, co jakiś czas polewając resztą marynaty. Po ok pół godziny jesteśmy już tak głodne, że pospiesznie wyciągamy ją z piekarnika i kiedy K zabiera się do krojenia, M ma już ślinotok do pasa...


A teraz kwestia placków tacos... Tak wiemy, że prawdziwe tacos powinno być z kukurydzianą tortillą... Ale przyznajemy się bez bicia, że w naszym osiedlowym markecie takich rarytasów nie mają. Dlatego użyłyśmy pszennych placków, więc śmiało również możecie tak zrobić :) Tortille zapiekamy chwilkę w piekarniku. Następnie każdą smarujemy serkiem kozim, dalej lądują do środka wszystkie pozostałe składniki - rukola, mango, kurczak, pokruszona gorgonzola, papryka... Na wierzch jeszcze tylko nasze pesto i chrupiące  chipsy z buraka (btw - obłędnie dobre!!!)



I o to w ten sposób powstaje kolorowe-instagramowo-pinterestowo-tumblrowo-snapchatowe danie prosto z Polski i prosto od Kulek! Jeden z tych smaków, do których chciało by się wracać i wracać...





Kulki