Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szpinak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szpinak. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 kwietnia 2017

Oto tarta gluten-free!

Lekka tarta (nie tylko) na Wielkanocny stół

Na ziołowym spodzie, tym razem w wersji bezglutenowej. Zapieczona w kremowym, serowym sosie z dodatkiem m.in. rukoli. Coś zdrowego i lekkiego - taka miła odmiana obok pasztetu i boczku na Wielkanocnym stole! I przyszedł moment, że same siebie nie poznajemy... :)




Obudzone z zimowego letargu, pełne zapału i energii do działania, Kulki spotkały się na popołudniowej kawce. Kiedy M przegryzała dodatkowo szarlotkę z lodami, K dolewała do kawy mleko sojowe. Miarka się przebrała, kiedy dodatkowo zamówiła do tego bezglutenowy sernik. M do tego czasu obserwowała wszystko spokojnie, aż w końcu odparła - Nie poznaję koleżanki... Kiedyś fundamentem naszej przyjaźni były śledzie z majonezem... A teraz? - K ze łzami w oczach odparła - Nic mi nawet nie mów o śledziu - K odpowiedziała z łamiącym się głosem. - Czy Ty wyobrażasz sobie jak będzie wyglądał mój wielkanocny stół... - I tu miłe zaskoczenie, bo jak się okazało dieta bezglutenowa jest całkiem niezła :)

Składniki na ciasto:


  • 1 szkl. mąki ryżowej
  • 1 szkl. mąki kukurydzianej
  • 1 szkl. mąki jaglanej
  • kostka masła śmietankowego, lub 200 g. roślinnego
  • 2 łyżki startego źółtego sera
  • 2 łyżki jogurtu greckiego
  • 2 żółtka (białka przydadzą się do sosu)
  • szczypta soli, cukru, można pół łyżeczki proszku do pieczenia
  • bazylia, zioła prowansalskie


Sos/farsz:


  • torba szpinaku
  • 2 garście rukoli
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 jajka plus białka z ciasta
  • pół jogurtu greckiego
  • mała śmietana 18%
  • papryczki ostre
  • pół kostki sera feta/gorgonzola lub starty żółty ser opcjonalnie
  • szczypiorek i natka pietruszki
  • przyprawy: świeżo zmielony pieprz, sól, papryka wędzona
  • świeży filet łososia
  • limonka
  • pomidorki
  • oliwa, ocet balsamiczny



Zaczynamy od przygotowania naszego kruchego spodu tarty. Łączymy ze sobą mąki, dodajemy szczyptę soli, cukru i zioła. Następnie dorzucamy starty żółty ser i pokrojone w kostkę schłodzone masło. Ciasto wyrabiamy rękoma łącząc wszystkie składniki. Pod koniec dodajemy 2 żółtka, jogurt grecki i  mieszać aż masa się połączy, wyrobić w "kulkę" i wrzucić do zamrażarki na ok 30 min. Po tym czasie wyłożyć na blachę do tarty, lub inną dowolną. Następnie nakłuć widelcem, i piec w temp 180st Termoobieg ok 15 min, aż się lekko zarumieni.



Teraz pora na farsz. Na oliwie podsmażamy czosnek a na nim szpinak, na końcu dorzucając rukolę, solimy, pieprzymy. Następnie do miski lądują 2 jajka, jogurt, śmietana, szpinak z rukolą, drobno pokrojona pietruszka wraz z papryczką chilli, kawałki sera fety/lazura i łyżka startego żółtego sera. Całość przyprawiamy i miksujemy na jednolitą masę, na końcu dodajemy ubitą pianę z 2 białek pozostałych z przygotowania ciasta, łączymy drewnianą łyżką.


Podpieczone ciasto wyjmujemy, wylewamy 2 łyżki sosu, kawałki świeżego łososia skropionego cytryną, całość zalewamy sosem i pieczemy ok 25/30 min w temperaturze 180st, aż zobaczymy ładny złocisty kolor. Jak już cały dom pachnie tartą, a wszyscy domownicy się ślinią możemy podać tartę z dowolną ulubioną sałatką :) Kulki wybrały sałatkę ze słodkich, kolorowych pomidorów, bazylii, szczypiorku, skropioną oliwą i octem balsamicznym i świeżo zmielonym pieprzem.







Wielkanocne życzenia ślą Kulki

wtorek, 21 marca 2017

Kulkowy Meksyk na talerzu

Meksykańskie quesadillas z sosem mole

Chrupiące placki tortilli, a w nich soczysty kurczak, czerwona fasola, kukurydza, szpinak i mieszanka serów... Do tego aromatyczny sos mole i już jesteśmy w domu...ee a raczej w Meksyku :) Sombrero na głowę, poncho na ramiona, tequila pod pachę i zapraszamy na naszą kulinarną podróż - ahoj przygodo!



Kulki od kilku dni szukały kuchennych inspiracji. Przesilenie wiosenne dały się im we znaki i do każdego pomysłu podchodziły sceptycznie i bez entuzjazmu... Kiedy w końcu, w sobotnie popołudnie M wparowała do mieszkania jak poparzona i przerywając kulkową wegetację, od progu wykrzyczała - Por favor, muchas gracias, desperados, buenas noches, tequila, sobrero, speedy gonzales... - M wymieniała hasła bez opamiętania, aby nakierować K co dzisiaj ugotują. K patrzyła na nią jak na obłąkaną, kiedy nagle oprzytomniała - Tequila! - wyłapała jedno słowo i wyciągając kieliszki, cytrynę i sól dodała - Hola Amigo Mexico! - I wszystko było już jasne - dzisiaj w naszej kuchni będzie kolorowo :) 


Składniki na quesadillas: 

  • 2 szklanki mąki tortowej/kukurydzianej
  • 3/4 szklanki ciepłej wody
  • olej
  • podwójna pierś z kurczaka
  • pół puszki czerwonej fasoli
  • pół puszki kukurydzy
  • spora garść świeżego szpinaku
  • mieszanka startych różnych serów (mozarella, parmezan, gouda)
  • sól/pieprz
  • papryka słodka/ostra
  • suszone płatki papryki
  • starta skórka z cytryny


Składniki na sos mole:

  • 2-3 szalotki razem ze szczypiorkiem
  • 3 ząbki czosnku
  • papryczka chilli
  • masło orzechowe
  • 1/3 szklanki wrzątku
  • sól/pieprz
  • 2 płaskie łyżki kakao
  • 5 kostek gorzkiej czekolady
  • pół banan
  • sok z połówki cytryny


Na początek zabieramy się za przygotowanie meksykańskiego sosu mole. Do wysokiego pojemnika wrzucamy przekrojone na połówki szalotki, obrane ząbki czosnku, pół papryczki chilli (pestki możecie sobie darować) i czubatą łyżkę masła orzechowego. Dolewamy wrzątek, doprawiamy solą,pieprzem i całość blendujemy na gładką masę. Następnie przelewamy całość do rondelka, czekamy aż się zagotuje i trzymamy tak ok. 5 min, stale mieszając. Po zdjęciu z ognia dodajemy kakao, czekoladę, banana, sok z cytryny i ponownie blendujemy.


A teraz pora na placki tortilli. Do miski przesiewamy mąkę, dodajemy szczyptę soli i dwie łyżki oleju. Zalewamy wszystko ciepła wodą. Wedle uznania - możemy też dodać ulubione zioła/paprykę w proszku. Ciasto zagniatamy ok. 5 min, aż składniki połączą się w idealną masę. Następnie przykrywamy je ściereczką i odstawiamy na ok. 15 min aby odpoczęło. następnie dzielimy ciasto na 8-10 kulek (w zależności od wielkości patelni), wałkujemy każdy placek i smażymy na suchej patelni, po 30sek. z każdej strony.


Zabieramy się za farsz. Na patelni z rozgrzaną łyżką oleju wrzucamy pokrojone w niewielkie kawałki piersi z kurczaka. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem, mieszanką papryk i startą skórką z cytryny. Smażymy tak mięso ok. 10min co chwila mieszając. Następnie dorzucamy fasolę i kukurydzę. Delikatnie łączymy składniki. Całość zasypujemy szpinakiem. Trzymamy tak przez ok. 3min na patelni aż liście szpinaku zmiękną. Zdejmujemy z ognia.


Połówkę placka tortilli (jak na zdjęciu) posypujemy startymi serami, na wierzch układamy nasz farsz i jego również posypujemy serami. Placek składamy na pół i zapiekamy w rozgrzanym piekarniku do 180st z termoobiegiem.


Po wyjęciu z piekarnika kroimy na 3/4 trójkąty. Możemy posypać po wierzchu drobno pokrojonym szczypiorkiem lub papryczką chilli. Podajemy z sosem mole i tequilą w kieliszku :) 






Muchos Gracias!
Kulki

środa, 15 czerwca 2016

Panna Tarta

Szparagowa tarta typu wege

odsłona lekka i letnia, w sam raz na garden party (nie mylić z party typu hard) - szparagi, pomidorki, oliwki, zioła prosto z ogródka... A to wszystko zalane sosem szpinakowo-serowym. Udowadniamy, że bez mięsa też może być pysznie!



Wiecie co jest cudowne w sezonie wiosenno-letnim? (I nie mamy tu wcale na myśli piwka na plaży przy zachodzie słońca :) Cudowne są pełne półki, skrzynki i lady w warzywniakach! Wszędzie mnóstwo sezonowych warzyw i owoców prosto z polskich ogródków! Zupełnie inny smak, zapach i aromat... - M, a może jeszcze te pomidorki? - Oooo K! Spójrz tylko na tę sałatę! - I jeszcze 2 kilo tych truskawek, tak tych! - Pani dorzuci jeszcze ten większy pęk kopru! - Aaaa są już maliny? Da Pani na spróbowanie! - przekrzykiwały się Kulki w osiedlowym warzywniaku... - M! Olśniło mnie! Patrz tutaj! - K pewnym ruchem wskazała na piękne, zielone szparagi... - O tak! - euforycznym okrzykiem odpowiedziała M - To będzie strzał w dziesiątkę!


Kilka godzin później Kulki krzątały się już po kuchni (o tak - ich żywioł!), przygotowując garden party dla przyjaciół. Z początkowego założenia - w planach był grill. Jednak, aby życie miało smaczek, a grill nie był tylko zwyczajnym grillem z samą kiełbasą i nudną karkówką (to nie w naszym stylu) - na stół wjechała szparagowa tarta typu wege! I tu wszyscy nasi bliscy wywalają oczy z niedowierzaniem...."Wege????!!!" Wszystkim niedowiarkom odpowiadamy: Tak, i ma wam smakować!!! :) 



Składniki:


  • 1,5 szklanki mąki pszennej
  • 125g zimnego masła śmietankowego
  • tymianek, oregano, bazylia, sól, suszone pomidory
  • 20 dag startego żółtego sera
  • trochę wody (trochę to nie szklanka, ani pół, tylko łyżka, dwie, trzy;)
  • zielone szparagi 
  • opakowanie pomidorków koktajlowych
  • 2 ząbki czosnku
  • garść szpinaku (tegorocznego z ogródka od Tesi)
  • koperek (jak wyżej)
  • czarne oliwki (niestety wtyk w Grecji jeszcze nie mamy ale już niebawem)
  • 200 ml jogurtu greckiego
  • ser niebieski lazur
  • 200 ml śmietany 18%
  • 3 jajka
  • sól, pieprz, płatki chilli, zioła


Mąkę łączymy z przyprawami (bazylią, oregano, tymiankiem, suszonymi pomidorami), dodajemy pokrojone w kostkę masło, tarkowany żółty ser i 2 łyżki wody. Składniki muszą się połączyć aby powstała KULKA ciasta jak na kruche. Odkładamy na 15 min do zamrażalnika. W międzyczasie myjemy wszystkie warzywa, odrywamy końcówki szparagów, pomidorki koktajlowe przekrajamy na pół. Po 15 min ciasto wykładamy do formy, wcześniej posmarowanej masłem, nakłuwamy widelcem i pieczemy w temp 180st z termoobiegiem przez ok. 20 min, aż się lekko zarumieni.


Przygotowujemy sos: mieszamy mały jogurt naturalny, śmietankę, 2 jajka, pokrojony szpinak, koperek, wyciśnięte ząbki czosnku, pokruszony ser lazur, doprawiamy solą, pieprzem i płatkami chili wg uznania (tylko limonki tu brakuje ale sorry not this time). Całość pieczemy przez ok. 35-45 min w temp 180 stopni z termoobiegiem, co jakiś czas monitorując sytuację w piekarniku.


Tak upieczona tarta idealnie pasuje do karkówki, kiełbaski, kaszanki, kurczaka, szaszłyka, ryby z grilla, jak również wieczornego spotkania z dziewczyną/chłopakiem, żoną/mężem, dziadkami, przyjaciółmi, rodziną, kochankiem czy pupilem, dla którego wystarczy wkroić kiełbasę.



Kulki

sobota, 5 marca 2016

Ale jaja... w koszulkach

Jajko z rana jak śmietana,

czyli jajka w koszulkach podane na kromce swojskiego chleba ze szpinakiem, grillowanymi pieczarkami, chipsem z boczku i przepysznym dipem koperkowo-szczypiorkowym 



Sobotni poranek. W głowie szum, w brzuchu pustka. - M do roboty - wykrzyczała K, odsłaniając rolety i biorąc łyka Fanty. Do kuchni w tempie ekspresowym wpadły pierwsze promienie słońca. M otworzyła zamrażarkę i sięgnęła po jedyną rzecz, której pragnęła w tych ciężkich chwilach - Kaktus! Ten widok w kuchni mówił jedno - poprzedniego dnia było wesoło :) - Aby wrócić do żywych i pozbyć się hangovera potrzebujemy śniadania... - odparła K. M bez namysłu odpowiedziała - No to jaja!


Resztkami sił zakasujemy rękawy piżamy i zabieramy się do roboty! Kulkowe śniadanie na dobry początek dnia – czyli nasz sposób na jajka w koszulkach (jak kto woli - jajka po benedyktyńsku). Przyznajemy się bez bicia, że zabierałyśmy się do tego dania od dłuższego czasu... Wydawało nam się to trudne, czasochłonne i wymagające wiele prób i błędów. Jak się okazało - nie takie jajko w koszulce straszne jak je malują :)


Składniki na śniadanie we dwoje:

  • 2 świeże jajka 
  • 4 plasterków boczku/szynki parmeńskiej 
  • kilka kromek chleba, najlepiej swojskiego* 
  • ocet (bez znaczenia jaki, wyjdzie zarówno na winnym, jak też tradycyjnym)
  • dwie garście świeżego szpinak
  • 6 pieczarek 
  • ząbek czosnku
  • szczypiorek i koperek
  • jogurt grecki
  • łyżka majonezu
  • łyżeczka masła
  • 3/4 garnka wody
  • świeżo zmielony pieprz
  • sól

Plasterki boczku wykładamy na papierze do pieczenie, umieszczamy je w nagrzanym piekarniku (180st termoobieg). Trzymamy kilka minut aż zrobią się chipsy, pod sam koniec dorzucamy do nich pieczarki (doprawione wcześniej według uznania) :) Na patelni rozpuszczamy łyżeczkę masła, dorzucamy drobno pokrojony czosnek. Chwilkę mieszamy i dodajemy szpinak. Doprawiamy solą, pieprzem i max po 3 min zdejmujemy z ognia. W miseczce przygotowujemy lekki dip - nic prostszego! Mieszamy jogurt naturalny z łyżką majonezu, dodając drobno pokrojony koperek i szczypiorek, przyprawy wedle uznania. 



Pora na perfekcyjne wykonanie jajek w koszulkach :) My z racji tego, iż mamy wtyki na jednej z pięknych podlaskich wsi, użyłyśmy jajek "prosto od kury", ale jakby co ujdą też te sklepowe z pieczątkami. Rozbijamy je pojedynczo do oddzielnych miseczek. W garnku zagotowujemy wodę i dolewamy na OKO (bo to nasza główna zasada w kuchni) odrobinę octu - no dobra niech będzie dokładniej - 3 łyżki. W garnku zamaszyście mieszamy wodę łyżką/chochlą tak aby powstał wir i wtedy powoli wlewamy w środek jajko z miseczki, ciągle robiąc wir tak aby białko się nam nie „rozjechało”. Gotujemy około 3 min iiiiiiii...Voilà!!!


Na grubej kromce chleba układamy szpinak, plasterek upieczonego boczku (lub sera jak kto woli) i nasze piękne, eleganckie jajo w koszuli :) Podajemy z grillowanymi pieczarkami i dipem jogurtowym :)




Ps. Hangover jak ręką odjął :)




* W naszym przepisie wykorzystałyśmy przepyszny „Tesiowy chleb”, nie do podrobienia, więcej info na priv. Jesteśmy w trakcie negocjowania warunków opublikowania przepisu na jego wykonanie na naszym blogu. Ustalamy szczegóły, konsultujemy się z prawnikami więc cierpliwości... przepis na "Tesiowy chleb" coming soon



                                                                                                                              Kulki

sobota, 20 lutego 2016

Rybka lubi szpinak



Dwie wersje łososia na tagliatelle szpinakowym

smażony i pieczony łosoś podany na czarnym i jasnym makaronie, polany sosem szpinakowym z gorgonzolą



Jak wiadomo - rybka lubi pływać :) Dzisiaj na naszych talerzach pływać będzie łosoś... I to w zabójczym kremowo-szpinakowym sosie ;) - Czas na weekendowy przepis, którym nie pogardzi żadna zrzędliwa ciotka ani…. chytra babka z Radomia - krzyknęła entuzjastycznie dumna z siebie K. M spojrzała na nią z politowaniem i pytającym wzrokiem "WTF?" zdegustowana odpowiedziała - Ty zmywasz.

Przedstawiamy danie w dwóch wersjach...A w sumie to w czterech. Dwie wersje łososia - smażony i pieczony, podany na dwóch rodzajach makaronu - jasnym i czarnym. Łączy je tylko jedno - cudowny, kremowy sos z gorgonzoli i śmietanki... Mniam!



Składniki na ok. 4-5 porcji:

  • 2 filety mięsistego i świeżego łososia (najlepszy będzie złowiony własnoręcznie w dolinie rzeki Fraser, około 50 mil na wschód od Vancouver - zachęcamy do połowów 365 dni w roku :)... Ale ujdzie też ten paczkowany z marketu pod domem :)
  • dwie cytryny
  • sól
  • pieprz cytrynowy
  • papryka słodka
  • oliwa z oliwek
  • 1/2 cebuli
  • duuużo czosnku (my użyłyśmy 5 ząbków i dwie główki do zdjęć ;)
  • opakowanie świeżego szpinaku (mrożony też ujdzie)
  • ser gorgonzola/brie
  • masło (2 łyżki) 
  • mała śmietanka 30%
  • jogurt grecki (2-3 łyżki)


Filety ze skórą myjemy, osuszamy ręcznikiem papierowym, przecinamy wzdłuż na cieńsze paski (nam z jednego wyszły 2-3 kawałki). Wszystkie skrapiamy oliwą, solimy, dodajemy pieprz czarny i cytrynowy. Jedną cytrynę dokładnie myjemy, a następnie tarkujemy skórkę cytrynową prosto na nasze filety. Na koniec skrapiamy rybkę dużą ilością cytryny. Odstawiamy na co najmniej pół godziny do lodówki. W międzyczasie gotujemy makaron - swój ulubiony - my mamy na dzisiaj dwie opcje. Pierwsza - makaron czarny, barwiony atramentem kałamarnicy (ładnie wygląda na talerzu, w smaku niewielka różnica - czyt. bez szału) oraz typowy, włoski - tagliatelle. 





Kremowy sos szpinakowy z gorgonzolą:

W większym garnku rozpuszczamy masło, dodajemy odrobinę oliwy. Podsmażamy na małym ogniu drobno pokrojony czosnek i cebulę. Kiedy w całej kuchni będzie już czuć ten cuuudowny zapach... Wtedy dodajemy umyte liście szpinaku. Cały czas mieszając, czekamy aż zmiękną. Po ok. 3-4 min. zalewamy je śmietanką 30% nadal mieszając. Po kolejnych 3 min. dorzucamy pokrojone/porwane kawałki gorgonzoli. Gotujemy na małym ogniu pod przykryciem ok 5 min., aż ser się rozpuści. Na koniec dodajemy 2 łyżki jogurtu greckiego i doprawiamy ulubionymi przyprawami: świeżo zmielonym pieprzem, pieprzem ziołowym, sokiem z cytryny. 


Sos zdejmujemy z ognia, zostawiamy pod przykryciem. Możemy się zająć teraz gwiazda wieczoru :) - Kiedy łosoś odstał już swoje, musimy zadecydować, na którą jego wersję się zdecydujemy...



Łosoś chrupiący smażony:

Nasze doprawione kawałki łososia dodatkowo posypujemy słodką papryką - doda ona naszej rybce pięknego koloru i ciekawego smaku ;) Tak doprawione filety wykładamy na rozgrzaną patelnię - skórą do dołu. Trzymamy tak ok. 3 min (aż się zarumieni), przewracamy i kolejne 3 min.




Łosoś soczysty pieczony:

Wykładamy rybkę na blaszce pokrytej papierem do pieczenia, wkładamy do piekarnika... I w sumie to na tyle :) 180 stopni, termoobieg i cała naprzód! 20 min i gotowe :)



Przygotowaną  rybkę podajemy na makaronie polanym kremowym sosem. 




W założeniu miały to być dwie wersje  łososia - light i mniej light... Tak teraz to czytamy i...w sumie to nic w tym daniu nie jest light ale wszystko rozpływa się w ustach! Musicie spróbować!!!

Kulki