Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomysł na kolacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomysł na kolacje. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 stycznia 2019

Szarpana wieprzowina

Pulled pork według Kulek

Soczysta, długo pieczona wieprzowina, która wprost rozpada się w ustach... Mięso według tego przepisu możecie wykorzystać do kanapek, zapiekanek, makaronu, tortilli i wielu, wielu innych... Jeden przepis a tak dużo możliwości. Musicie tego spróbować!




Kiedy przeminęły już święta i sylwestrowe szaleństwa, a każdy z listą świeżych postanowień mierzył się z 2019 rokiem... Kulki zadecydowały, że zmierzą się z przygotowaniem swojej własnej szarpanej wieprzowiny - K, nie ma na co czekać! Trzeba brać byka...hm albo w tym wypadku świnkę za rogi (?) ... I zabieramy się w końcu za pulled porka! - oznajmiła entuzjastycznie M do słuchawki, nie licząc się z konsekwencjami swoich słów - Mówisz masz! Bierz piżamę, wino...albo dwa i wieczorem widzę cię u siebie! - Jak powiedziały tak zrobiły i już kilka godzin później szykowały wspólnie solankę do mięsa. Bo mimo, że na pierwszy rzut oka przepis ten wyda się trudny i pracochłonny... W rzeczywistości jest banalnie prosty, a jedyne czego do niego potrzebujemy to - czas (i ewentualnie wino, żeby ten czas umilić :) . Przed przygotowaniem szarpanej wieprzowiny musimy przyjąć konkretną strategię, np. w piątek na wieczór zostawiamy mięso w solance, w sobotę rano je wyjmujemy, wstawiamy do piekarnika i "już" na wieczór zapraszamy znajomych na przepyszną ucztę rodem z USA. Bo uwierzcie - smak tego mięsa zrekompensuje wam ten czas, który poświęcicie na jego przygotowanie. Niebo w gębie i zachwyt gości gwarantowany!


Składniki (na średniej wielkości porcję, jaką my przygotowałyśmy):

  • ok. 1,5kg łopatki wieprzowej
  • 2 łyżki sosu barbecue
  • 1 duża cebula


Solanka do mięsa:

  • 2 litry wody
  • 150g soli
  • 100g cukru brązowego
  • 5 ziaren ziela angielskiego
  • 5 liści laurowych


Marynata do mięsa:

  • 4 ząbki czosnku
  • 2 łyżki musztardy
  • 1 łyżka papryki słodkiej
  • 1 łyżka papryki ostrej
  • 1 łyżka pieprzu mielonego
  • 1 łyżka cukru brązowego
  • opcjonalnie: 1 łyżka papryki wędzonej

Do podania: ulubione pieczywo (np ciabata), ogórki kiszone, cebula czerwona


Przygotowania pullerd porka zaczynamy dzień wcześniej od solanki. W garnku (do którego zmieści się nasza łopatka) podgrzewamy 2l wody, ok. 150g soli, 100g brązowego cukru, liście laurowe i ziele angielskie. Trzymamy na ogniu chwilkę, aż cukier się rozpuści. Następnie tak przygotowaną solankę studzimy. Mięso nakłuwamy ostrym nożem w kilku miejscach i zanurzamy w wodzie. Garnek przykrywamy i wstawiamy do lodówki na noc (minimum 8h). Dzięki temu "zabiegowi" nasza szarpana wieprzowina będzie dodatkowo delikatna po upieczeniu.


Następnego dnia wyjmujemy mięso z solanki, osuszamy ręcznikiem papierowym i nacieramy przyprawami: wyciśniętym czosnkiem, papryką słodką, papryką ostrą, pieprzem, musztardą i brązowym cukrem. Piekarnik rozgrzewamy do 160st. góra+dół. W naczyniu żaroodpornym umieszczamy przekrojoną na pół cebulę (posłuży nam jako "ruszt" do mięsa, aby wszystkie soki swobodnie wypływały z niego podczas pieczenia), na nią wykładamy łopatkę w przyprawach. Naczynie przykrywamy. Pieczemy najpierw 1h w 160st, następnie 7h w 100st. Przyjmujemy, że pulled pork musi spędzić w piekarniku minimum ok. 2,5h na każde pół kg mięsa. 


Po wyjęciu z piekarnika odczekajmy jeszcze z pół h, aby mięso się "uspokoiło" zanim zabierzemy się za część najprzyjemniejszą czyli szarpanie :) Z naczynia żaroodpornego odlewamy 3/4 całości soków, które wydobyły się podczas pieczenia mięsa (u nas było ich naprawdę sporo). Przy użyciu dwóch widelców rozdzielamy kawałki mięsa, włókno po włóknie (jak na zdjęciu). Do mięsa dodajemy dwie łyżki sosu barbecue i całość delikatnie mieszamy. Mięso podałyśmy tym razem w lekko podpieczonej bułce z ogórkiem kiszonym i czerwoną cebulą. Mniam! To jest smak, do którego możemy wracać i wracać... :)



Kulki

wtorek, 9 października 2018

Bułeczki cynamonowe

Domowe cinnamon rolls

Maślano-cynamonowe bułeczki, do tego kubek kawy z mlekiem i czy można marzyć o lepszym początku dnia? Jesteśmy pewne, że do domu wypełnionego zapachem świeżych drożdżówek nie przedostanie się żadna jesienna chandra :) 



I wydawało się, że jeszcze wczoraj Kulki leżały na plaży, peklowały karkówkę na grilla i walczyły z upałami... Lato jak co roku minęło nieubłaganie szybko. Jakby z dnia na dzień za oknem zrobiło się szaro i do łask wróciły grube wełniane swetry. W życie Kulek powoli zaczynała wdzierać się jesienna chandra. M wracała właśnie wspomnieniami do słonecznej Albanii, kiedy jej uwagę odwrócił zapach unoszący się z kuchni. - K to ty?! - krzyknęła do kompanki, aby ustalić źródło cudownej woni. Kiedy K nie odpowiadała, M zerwała się z kanapy i zakradła do kuchni. Na stole czekał już na nią duży kubek kawy z mlekiem i ... cała blacha jeszcze ciepłych cynamonowych bułeczek... - Taką jesień skłonna jestem zaakceptować - odparła uśmiechając się pod nosem M.




Składniki na ok. 12 bułeczek:

  • 550g mąki tortowej
  • 100g drobnego cukru
  • 200g brązowego cukru
  • 20g drożdży (świeżych)
  • kostka masła (200g)
  • 4 łyżki cynamonu
  • szklanka mleka (250ml)
  • łyżeczka soli
  • 2 jajka

Do polewy: 

  • 1 białko + 100g cukru pudru, albo 3 łyżki soku z cytryny + 140g cukru pudru


Zaczynamy od przygotowania rozczynu z drożdży. W rondelku podgrzewamy 1/4 szklanki mleka (odliczamy z podanych powyżej składników). Zdejmujemy z ognia, upewniamy się że nie jest za gorące (ma być jedynie ciepłe). Do mleka dodajemy pokruszone drożdże i zasypujemy je czubatą łyżką cukru drobnego oraz 3 łyżkami mąki (również odliczone z całości składników). Całość mieszamy trzepaczką aż drożdże się rozpuszczą, znikną grudki, a na powierzchni będzie widoczna piana. Przykrywamy rozczyn suchą ścierką i odstawiamy w ciepłe miejsce na 20-30min. Następnie na małym ogniu roztapiamy masło i odstawiamy aby ostygło. Do dużej miski przesiewamy resztę mąki, dodajemy sól i drobny cukier. 


Kiedy rozczyn jest już gotowy (podwoił-potroił swoją objętość) dodajemy go do miski z mąką. Delikatnie mieszamy, w międzyczasie wbijając do niego jajka. Następnie dodajemy resztę mleka i drobnego cukru. Pod koniec dodajemy połowę roztopionego masła i wyrabiamy ciasto aż będzie wystarczająco elastyczne (w razie potrzeby podsypujemy mąką). Zakrywamy suchą ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na 1,5-2 godziny. Po tym czasie rozwałkowujemy nasze ciasto na prostokąt (ok. 40 x 30 cm). Smarujemy całość resztą roztopionego masła i posypujemy brązowym cukrem oraz cynamonem. Następnie zwijamy w roladę i kroimy na ok. 3-4cm kawałki (wyjdzie nam ok 12. bułeczek, w zależności od grubości). Układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia (niezbyt ciasno) i ponownie przykrywamy ściereczką i odstawiamy na ok. pół godziny w ciepłe miejsce. Po tym czasie nasze bułeczki lądują na 20min w piekarniku rozgrzanym do 180st (góra-dół).


Bułeczki polewamy wybranym lukrem:
  • Do jednego białka w temperaturze pokojowej dodajemy 100g cukru pudru i miksujemy na gładką masę. Kiedy nasze bułeczki będą już gotowe, wyjmujemy je z piekarnika, polewamy lukrem i wstawiamy na dodatkowe 3-5min (możemy włączyć termoobieg). 
  • Do trzech łyżek soku z cytryny dodajemy 140g cukru pudru i ucieramy łyżeczką, aby pozbyć się grudek. W razie potrzeby dodajemy więcej cukru, jeżeli chcemy uzyskac gęstszą konsystencję. 






Kulki

wtorek, 14 listopada 2017

Indykowe randez-vous

Wyśmienite roladki drobiowe

Zasłodzone bezowym szaleństwem i innymi różowymi stołami, przyszedł czas na coś bardziej wyszukanego, delikatnego, aromatycznego, coś na sobotni wieczór we dwoje. Tak romantycznie u Kulek jeszcze nie było. W dzisiejszym menu króluje soczysta rolada z indyka, faszerowana gruszką, suszonymi pomidorami i szpinakiem. Do tego kremowe puree z dyni i winny sos żurawinowy...Czyli sobota na bogato :)



- Świece zapalone? - krzyknęła K z drugiego końca domu, krzątając się nadal po kuchni. Na korytarzu unosił się już delikatny zapach pieczonego indyka, w tle leciało prosto z gramofonu "Zawsze tam gdzie ty" Lady Pank. - Wszystko gotowe! - odpowiedziała M nalewając czerwone wino do kieliszków. Zgadza się, Kulki miały dzisiaj randkę. M rozsiadła się w fotelu z kieliszkiem w dłoni i oddała się refleksji nad ponad dziesięcioletnią przyjaźnią z K... - Do stołu podane! - K przerwała jej rozmyślania i postawiła na stole dwa talerze wypełnione jedzeniem po brzegi. Jak przystało na Kulki - nawet rocznicę znajomości świętują jedzeniem - na bogato :) 


Składniki na obiad dla 3-4osób (albo dla dwóch Kulek):

  • filet z indyka (nie musimy powtarzać, że od gospodarza z polskiej wsi)
  • marynata do mięsa: olej z suszonych pomidorów, papryka słodka i ostra, rozmaryn, sól himalajska, lubczyk, zioła greckie, 2 ząbki czosnku, przyprawa grillowa
  • lampka czerwonego wina (najlepsze Cabernet z Południowego Tyrolu by Mariano Italiano - tak tak może być też te z markieetu)
  • 2 łyżki masła (tak wiemy że drogie, ale raz można zaszaleć)
  • mała dynia piżmowa (u nas by Stokrotka)
  • świeże liście szpinaku (paczka)
  • suszone pomidory w zalewie
  • 2 garście świeżej żurawiny
  • łyżka miodu od Pana Józka
  • łyżka brązowego cukru
  • 5 ząbków czosnku PL
  • świeża gruszka


Przygotowujemy indyka: wycinamy żyłki, nacinamy, rozbijamy aby uzyskać duży płat mięsa.  Marynujemy w przyprawach co  najmniej 2 godziny, ale można zostawić na całą noc, aby przyprawy "weszły w mięso" - if You know what I mean. Świeży szpinak krótko blanszujemy na oliwie z oliwek z 3 ząbkami czosnku. Zamarynowanego indyka faszerujemy szpinakiem, miękką gruszką, suszonymi pomidorami. Całość związujemy sznurkiem, lub łączymy wykałaczkami, just in case, gdy położymy mięso  na złączeniu nie powinno się rozejść. Pieczemy w naczyniu żaroodpornym albo w blaszce wyłożonej papierem przez ok 2 h w 180st., kilkakrotnie podlewając pieczeń sokiem, wypuszczonym podczas pieczenia aby była soczysta i krucha.



Dynię umyć, wydrążyć środek, pokroić na większe kawałki. Układać na blasze wyłożonej papierem, lekko skropić oliwą, posolić i popieprzyć, ząbki czosnku rozrzuć wokół i piec ok 1h w 180st, aż dynia zrobi się miękka. Następnie obrać ze skórki, zmiksować wraz z obranym upieczonym czosnkiem, 2 łyżkami masła, a dla większych łasuchów również ze śmietanką 30, jednak polecam wersję light - też robi robotę. Ostatni etap to już tylko sos żurawinowy, aby to zrobić wystarczy żurawinę opłukać, zalać wodą, aby lekko ją zakryła i rozgotować z 2 łyżkami cukru, po 10 min dodać łyżkę miodu i lampkę wina.
Propozycja podania poniżej. Lecimy bo ślina do kolan.




Kulki w rosole