czwartek, 19 października 2017

Pora na Pad Thai!

Smażony makaron z krewetkami

Kulkowa wersja klasycznego tajskiego dania, czyli Pad Thai. To nic innego jak słynny smażony makaron ryżowy z dodatkami. W tym przypadku połączyliśmy go z krewetkami, jajkiem i orzeszkami. Do tego czosnek, papryczki chilli, imbir, limonka i kiełki fasoli mung. Moc azjatyckich aromatów zamkniętych w jednej potrawie. Zamykamy oczy i myślami jesteśmy na ruchliwej i gwarnej ulicy Bangkoku… Chwilo trwaj wiecznie.





Kulki od zawsze miały duszę podróżniczą. Z sentymentem wracały do słonecznej Hiszpanii i urokliwej Wenecji. Przesuwając palcem po mapie wybierały kolejne cele na swoje wyprawy. I tak poprzednie wakacje M poznawała zakątki Chorwacji, a K przemierzała z plecakiem USA wzdłuż i wszerz. – M, a pamiętasz naszą wyprawę na Gubałówkę? – zagaiła rozmowę K przeglądając zdjęcia z Wakacji 2009. – Nie – odpowiedziała błyskawicznie M, urywając temat. Tej wyprawy zdecydowanie nie mogła pamiętać. Przeleżała wtedy cały dzień w łóżku w pensjonacie z grypą żołądkową (a dokładniej z tzw. "żigolakiem") i ominęło ją całe zwiedzanie… Suma summarum wyszło jej to na dobre, kiedy K z resztą ferajny przegrywała kolejne pieniądze z naciągaczami w grę w trzy kubki… - Ahh, każda wycieczka to tyle wspomnień – kontynuowała swój refleksyjny stan K, kiedy M tradycyjnie otwierała lodówkę. I również w wycieczkę kulinarną porywamy Was dzisiaj. Będzie to podróż do aromatycznej i egzotycznej Tajlandii – nasze wymarzone miejsce na spędzenie wędrowniczych wakacji. Przed Wami Pad Thai, po polsku pać taj, tudzież pata taj 😊



Składniki na Pad Thai (dla 4 osób):


  • 250g makaronu ryżowy (rodzaj dowolny) 
  • ok. 300g mrożonych krewetek (dostępnych w dyskontach) 
  • 3 ząbki czosnku 
  • 3 szalotki 
  • papryczka chilli 
  • 2 limonki (aha - są i one) 
  • imbir świeży (kawałeczek tyci tyci) 
  • szczypiorek (cienki) 
  • marchewka 
  • 3 łyżki sosu sojowego 
  • 3 łyżki sosu rybnego 
  • łyżeczka cukru brązowego 
  • olej kokosowy (lub każdy inny tłuszczyk) 
  • spora garść uprażonych orzeszków nerkowca (lub ziemnych) 
  • 1 szkl. kiełków fasoli Mung (najlepiej świeżych, ale również sprawdzą się te z puszki - wcześniej dokładnie odsączone) 
  • pieprz, suszona kolendra, szczypta curry (lub mieszkanka ziół Azjatyckich, jaką udało nam się zdobyć w markiiiiecie) 
  • opcjonalnie: 1 łyżka pasty tamaryndowej, jeśli uda się Wam ją zdobyć 


Zaczniemy od przygotowania podstawy naszego dania, czyli samego makaronu. Wrzucamy go do pustego garnka, zalewamy wrzątkiem (tak aby cały był pokryty), przykrywamy i odstawiamy na bok. W szklance łączymy sos sojowy, rybny, brązowy cukier, wyciśniętą limonkę i ewentualnie pastę tamaryndową. Odstawiamy na później. W międzyczasie rozgrzewamy patelnię (nie ma co ukrywać, że najlepiej aby to był wok) i rozpuszczamy na niej płaską łyżkę oleju kokosowego. Po chwili zmniejszamy ogień i dorzucamy posiekany czosnek, chilli i imbir. Przesmażamy tak moment, aby wszystko puściła smakowity aromat i dodajemy szalotki (pokrojone w ósemki, jak na zdjęciu).


Mieszamy tak całość jeszcze minutkę, by po chwili dorzucić na patelnię marchewkę pokrojoną w słupki. Smażenie każdego ze składników musi tak naprawdę trwać chwilkę - aby wszystkie warzywa były nadal chrupkie. Dosłownie kilka minut po dodaniu marchewki - dorzucamy krewetki. Przesmażamy je kolejne 2-3 min, delikatnie mieszając. Na koniec na patelnię wbijamy 2 jajka, "bełtamy" aby dokładnie się ścięły i pokryły wszystkie składniki. 


W międzyczasie odcedzamy nasz makaron, który z pewnością jest już dobry i dorzucamy go do reszty naszych składników na patelni. Zmniejszamy ogień, zalewamy całość sosem ze szklanki, doprawiamy do smaku (pieprz, suszona kolendra, curry) i delikatnie mieszamy, aby nic nam nie przywierało. Na koniec do naszego Pat Thaia dorzucamy kiełki, orzeszki i szczypiorek. Zdejmujemy z ognia i gotowe! Podajemy z przekrojoną limonką




Kulki Podróżniczki

czwartek, 12 października 2017

Kurczaczki w panierce

Chrupiące skrzydełka z piekarnika

W sam raz na prywatkę czy inne imieniny. Zaskoczmy gości i przygotowując chrupiące kąski kurczaka w jaglano-owsianej panierce. O dziwo pieczone, a nie smażone w głębokim oleju… Do tego ziemniaki w mundurkach, frytki z batatów, grzanki czosnkowe – jak wolisz. A całość zwieńczona aromatycznym dipem pomidorowym, który można zajadać łyżkami. 



I kiedy prywatka za pasem, Kulki zawsze głowią się niemiłosiernie – czym ugościć towarzystwo. Wałkowane były już kolorowe kanapeczki, bruschetty, różnorodne sałatki, tatar i inne śledzie. Przejadły się też tarty, pasty, a nawet pizze. Jednym słowem 'nudy'. – A może jednak tatar? – K nie dawała za wygraną, wszak w platonicznym związku z tatarem tkwiła od kilku lat. M kręciła tylko nosem, bez słowa przeglądając dalej internetowe przepisy. Wiedziała, że tym razem to musi być coś 'wow', coś co zaskoczy nie tylko gości, ale i same Kulki 😊 – Skrzydełek dawno nie było! – wykrzyknęła K jakby olśniona, jednocześnie otwierając kuchenną szafkę – I co z tymi kurczakami… - odparła zdegustowana M, nie podnosząc głowy znad laptopa. W tym czasie K przeglądała już kulkowe zapasy, by po chwili z uśmiechem na ustach odpowiedzieć – W panierkę je! – triumfowała, chwytają z szafki paczkę płatków owsianych.


Składniki na skrzydełka w panierce:

  • 1,5 kg skrzydełek/nóżek 
  • 2 łyżki oleju 
  • sos sojowy
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 łyżki musztardy
  • łyżka miodu (od zaprzyjaźnionego pszczelarza)
  • pół szkl. płatków jaglanych
  • pół szkl. płatków owsianych
  • mąka ziemniaczana
  • papryka słodka, płatki chilli
  • pieprz czarny, ziołowy, oregano
  • 3 jajka (nie musimy mówić, że od chłopa)

Składniki na dip pomidorowy:

  • 2 pomidory świeże (z ogrodu od sąsiada)
  • puszka pomidorów krojonych
  • 1 szalotka i 1 zwykła cebulka
  • łyżka masła śmietankowego
  • 2 ząbki czosnku
  • sól, pieprz
  • oregano
  • cukier



Skrzydełka myjemy i każde dzielimy na 3 części - przecinając je ostrym nożem w miejscach stawu. Lotki, czyli części skrzydełek które mają najmniej mięsa wyrzucamy (albo mrozimy, aby wykorzystać przy gotowaniu rosołu itp). Pozostałe części nacieramy przyprawami: pieprz czarny, ziołowy, oregano, papryka słodka i płatki chilli. Dodajemy kilka łyżek oleju, oraz dwie łyżki sosu sojowego, łyżkę musztardy i miodu. Wszystkie składniki mieszamy, aby dokładnie pokryły nasze kurczaki. Oczywiście wszystko wedle uznania, jeżeli lubimy bardziej wyraziste smaki - dodajmy więcej musztardy, sosu sojowego czy płatków chilli. Tak zamarynowane mięso odstawiamy na  min. 1,5h do lodówki (a najlepiej na całą noc - wiadomka :)


Przygotowujemy naszą zdrową panierkę: w pierwszej misce łączymy szklankę płatków jaglanych ze szklanką owsianych, delikatnie doprawiamy solą, pieprzem i słodką papryką. W kolejnym naczyniu rozbijamy 3 jajka, "bełtamy" :) Do ostatniej, trzeciej miski wsypujemy mąkę ziemniaczaną. Procedura panierowania jest prosta: zamarynowane kawałki kurczaka obtaczamy w mące, następnie zanurzamy w jajku i na końcu w mieszance płatków. Tak przygotowane kąski wykładamy na blaszce pokrytej papierem do pieczenia. Pieczemy w temp 180st, ok 1,5-2h (w zależności od mocy waszych piekarników, doglądamy aby się nie zwęgliły :)


Zabieramy się za przygotowanie przepysznego sosu. Na rozgrzanej patelni/rondelku rozpuszczamy łyżkę masła. Następnie dorzucamy pokrojoną drobno szalotkę, cebulę i czosnek. Stale mieszając, czekamy chwilkę aż wszystko zmięknie,a cudowny zapach rozejdzie się po kuchni zwabiając wszystkich domowników :) Teraz dodajemy świeże pomidory pokrojone w kostkę, a po chwili dorzucamy i te z puszki. Na koniec doprawiamy solą, pieprzem, czubatą łyżeczką oregano i płaską łyżeczką cukru. Zmniejszamy gaz do minimum i zostawiamy tak nasz dip w rondelku na min. 15-20 min, aż zbędna woda z pomidorów odparuje. Znakomicie smakuje zarówno na ciepło, jak i na zimno. 





Można prosić gości do stołu!
Kulki

środa, 4 października 2017

Pesto bazyliowe

Świeża bazylia na makaronie

Tyle aromatów na jednym talerzu! Wyraźny smak bazylii, przełamany orzeszkami nerkowca, parmezanem i delikatnie kwaśnymi suszonymi pomidorami. Prosty przepis na idealne pesto, do wykorzystania w różnych wariacjach makaronowych – z kurczakiem, oliwkami, pomidorkami koktajlowymi…



Nic nie zapowiadało, żeby wolną sobotę Kulki spędziły na kanapie. Przez cały tydzień wiatr i deszcz hulał za oknem na zmianę. Dzisiaj niespodziewanie pojawiło się słońce i wszyscy, jak dżdżownice po deszczu ruszyli do ogrodów. Również Kulki, aby spalić ostatnie bezowe torty, sięgnęły po grabie i taczkę. I kiedy K odwalała jak zwykle brudną robotę, M rozmyślała nad egzystencją życia i pomysłem na obiad. – Ruszysz się w końcu? – niecierpliwiła się K. Niewzruszona M rozglądała się po ogrodzie, na który padały ostatnie jesienne promienie słońca. Na końcu działki, przy wejściu na taras dostrzegła wielką skrzynię, z której po lecie wręcz „wylewały się” przerośnięte sadzonki ziół. Jej uwagę przykuł jeden konkretny rodzaj i od razu ruszyła na zwiady. – No weź się do roboty! – ciągnęła K bez przerwy w oddali. M nie słuchała, była już w transie i zajęła się zrywaniem bazyliowych liści do koszyka. – Idę robić obiad! – rzuciła po chwili M i zniknęła bez wyjaśnienia za drzwiami domu...


Składniki na pesto bazyliowe:

  • dwie porządne garście liści bazylii (dorodny krzaczek sklepowy) 
  • 100g orzeszków nerkowca (podprażonych na suchej patelni) 
  • 100g pomidorków koktajlowych 
  • 100g czarnych oliwek 
  • suszone pomidory w zalewie 
  • 2 duże ząbki czosnku 
  • sól, pieprz, cukier 
  • oliwa (byle nie olej bleee)
  • czubata łyżka startego parmezanu 
  • pojedyncza pierś z kurczaka 
  • 300-400g ulubionego makaronu 


Zerwane liście zielonej bazylii (możemy też dodać kilka fioletowej jeżeli mamy – ale nie za dużo żeby pesto nie zmieniło koloru), myjemy, osuszamy ręcznikiem i dodajemy do pojemnika od blendera. Następnie dorzucamy obrane dwa duże ząbki czosnku, parmezan i podprażone orzechy nerkowca. Na koniec w pojemniku lądują dwa suszone pomidory wraz z z zalewą ze słoika (3 czubate łyżki). Całość zalewamy oliwą – 10 łyżek.


Wszystkie składniki miksujemy w blenderze na średnich obrotach sposobem – naciskam, puszczam (aby nie było to ciągła praca blendera). Metodą prób i błędów zauważyłyśmy, że od tego sposobu zależy aby nasza bazylia nie puściła goryczy - a co za tym idzie, żebyśmy nie musieli jej dosładzać :)


W razie potrzeby, jeżeli pesto będzie za gęste – dodajemy więcej oliwy. Pod koniec doprawiamy do smaku – sól, pieprz, cukier jeżeli chcemy zakryć ewentualną gorycz bazylii. Pesto mieszamy z jeszcze ciepłym ugotowanym makaronem – aby parmezan delikatnie się rozpuścił pod jego temperaturą. Podajemy z grillowaną/ pieczoną/ podsmażoną piersią z kurczaka (delikatnie doprawioną tylko solą i pieprzem), oliwkami, pomidorkami koktajlowymi…




Kulki

piątek, 29 września 2017

Królowa beza

Bezowe love ♥

Kruche, delikatne bezowe blaty które po prostu rozpływają się w ustach. Pomiędzy nimi kremowa masa na bazie mascarpone. A cała słodycz przełamana ulubionymi owocami. Przedstawiamy dzisiaj długo wyczekiwane, wytęsknione i upragnione – nasze popisowe ciasto! Na widok którego serce zaczyna bić szybciej, znacząco skacze ciśnienie, źrenice się rozszerzają, pojawia się drżenie rąk, a z kącików ust zaczyna spływać ślina…😊 Spokojnie znamy to uczucie – tak zaczyna się każde „Bezowe Love”



- Nie ma dla nas usprawiedliwienia… - odparła K przeglądając ostatni wpis Kulek na blogu. – Mam ochotę zapaść się pod ziemie, co my najlepszego zrobiłyśmy – dramatyzowała jak zwykle M, wpatrując się w monitor. – 4 miesiące bez wpisu na blogu, wiesz jak się czuję? Jakbym przez cały ten czas była na diecie… - dodała K – Yhm, na której wszystko jest bez glutenu, bez kalorii, bez laktozy, bez smaku i bez sensu – M spuentowała wstając od stołu – Kara za to będzie sroga – dodała otwierając lodówkę. – Zdecydowanie pora odpokutować – wtórowała jej K. Po kilku minutach wpatrywania się w zawartość chłodzącej maszyny, M zdecydowanym ruchem wyjęła na stół wytłaczankę świeżych jajek „od chłopa” i z zalotnym uśmiechem oznajmiła K – Oto i nasza sroga pokuta: lekko krucha, z kremowym środkiem i niewyobrażalnie słodka…


Składniki na bezowe blaty:

  • 6 białek (jaja od chłopa, ew. od baby)
  • szczypta soli (ciut-ciut)
  • 300g drobnego cukru do wypieków/cukru pudru
  • 1 łyżeczka octu winnego
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej

Składniki na krem:

  • 400-500ml śmietanki 30/36% do deserów
  • 250g serka mascarpone
  • cukier wanilinowy
  • śmietan-fix
  • owoce sezonowe

Piekarnik rozgrzewamy do 180st. Dwie blachy piekarnika wykładamy papierem do pieczenia, na którym odrysowujemy okręgi o średnicy ok. 18cm (po jednym na każdej blaszce). Białka ubijamy na sztywną pianę z odrobiną soli. Ważne żeby jajka były wcześniej schłodzone (brrrrr:) - wyjęte prosto z lodówki. Kiedy nasza piana jest już konkretnie sztywna, dodajemy stopniowo, po łyżce drobny cukier. Stale miksujemy, chociaż obroty możemy już delikatnie zmniejszyć. Pod koniec miksowania - po ok. 2 min (jeżeli mamy już pewność, że cukier roztopił się w pianie) dodajemy łyżeczkę octu, a następnie mąkę ziemniaczaną.
Pianę wykładamy na odrysowanych okręgach. Przyjmujemy zasadę, że jeden z nich zawsze będzie spodem tortu bezowego - dlatego niech będzie ciut większy (piana może wychodzić poza granicę odrysowanego kółka). Natomiast drugi, który będzie wierzchem - powinien być mniejszy, ale ciut wyższy :) Blachy wstawiamy do nagrzanego piekarnika i od razu zmniejszamy temperaturę do 110-120st. Pieczemy 2h, w połowie pieczenia zamieniając blachy miejscami (ta co była wyżej ląduje niżej). Po upływie tego czasu wyłączamy piekarnik, uchylamy lekko jego drzwi i zostawiamy tak nasze bezy żeby spokojnie ostygły. 


Zabieramy się za krem :) Śmietankę (koniecznie schłodzoną!) ubijamy ok 2 minuty aż nam zacznie gęstnieć. Następnie, stale mieszając, dodajemy cukier wanilinowy i śmietan-fix. Teraz pora na mascarpone - ląduje w misce łyżka, po łyżce. Miksujemy całość jeszcze tylko chwilkę, aby składniki ładnie nam się połączyły. Oblizujemy wiertła miksera i zabieramy się za dalszą robotę... :) Większy blat bezy smarujemy kremem (ok. 3/4 całości jaką mamy), możemy też już teraz umieścić na nim garść ulubionych owoców (tylko nie przesadźmy, żeby nie puściły nadmiernie soku :). Na wierzch układamy mniejszą część bezy i wykładamy na nią resztę kremu. Dekoracja owocowa to już tak naprawdę Wasza inwencja :) Korzystajmy z tego co akurat jest w ogródku, albo na sklepowych półkach ;)


Przydatne rady przy pieczeniu bezy:

  • Ważne żebyście wyczuli swój piekarnik i nie zrażajcie się jeżeli pierwsze bezy będą Wam wychodziły bardziej brązowe niż białe... :) I chociaż dziewczyny lubią brąz, to bezy już mniej :) Jeżeli tylko zauważycie nagłą zmianę koloru - od razu zmniejszcie temperaturę, albo nawet lekko uchylcie drzwiczki żeby temperatura opadła. Pamiętajcie, że beza ma się suszyć a nie piec!
  • Dla tych o mocno grzejących piekarnikach proponujemy pieczenie bezy przez 
    30 min w 120st, następnie suszenie ok 2h w 100st bez termoobiegu.
  • Pamiętajcie, aby między blachami swobodnie mogło hulać powietrze (aby nie były za blisko siebie), zostawmy przerwę między nimi. Jednocześnie nie umieszczajmy ich bezpośrednio pod lub nad grzałkami.
  • Blaty bezy najlepiej piec na wieczór, a następnie zostawić je przy uchylonych drzwiczkach piekarnika na całą noc.
  • Ten przepis możecie swobodnie "powiększać" - jeżeli planujecie grubszą imprezkę - po prostu zamiast 6 białek, dajmy 8 i adekwatnie zwiększmy też resztę składników.




Kulki

piątek, 12 maja 2017

Majowa wariacja tortowa

Naked cake dla łasuchów

Kakaowy puszysty biszkopt, delikatna kremowo-truskawkowa masa, a do tego góóóra słodyczy - takiego szaleństwa w kulkowej kuchni jeszcze nie było! Z pozoru skomplikowany i wymagający dużej ilości czasu... w praktyce szybki i przyjemny przepis, którym zaskoczycie bliskich. No zasłodzić się idzie :) Koniecznie spróbujcie!



Maj nie rozpieszczał Kulek w tym roku. Wiosenne ulewy i niskie temperatury dały się im we znaki. Do tego jeszcze diety i wyrzeczenia, aby do czerwca być fit zgrabnymi Kulkami. Kiedy M, aby umilić sobie popołudnie zabrała się za robienie paznokci, K przeglądała internet w poszukiwaniu weselnych inspiracji. Pech chciał, że natrafiła akurat na torty i słodkości... Nie myśląc o konsekwencjach zaczęła je przeglądać. Z każdym kolejnym - jej źrenice rozszerzały się coraz bardziej, a z kącika ust zaczynała lecieć ślina... - K! A co myślisz o tym kolorze lakieru? - zapytała M nie odrywając wzroku od swoich paznokci, jednak kiedy po chwili nie usłyszała odpowiedzi ponowiła - K??? - Było już za późno... K zaczęła właśnie oblizywać monitor...


Składniki na biszkopt:

  • 1/2 szkl. mąki tortowej/ryżowej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 5 jajek 
  • 1 szkl. cukru
  • 1/3 szkl kakao


Składniki na krem:

  • 500g mascarpone
  • 200g masy krówkowej
  • 500 ml śmietanki 30%
  • kilka truskawek 
  • szklanka zaparzonej czarnej herbaty
  • wódka wg uznania (my uznajemy)
  • cytryna

Biszkopt to zaledwie 10 min pracy (upiekłyśmy 2 takie biszkopty aby każdy dostał porządną porcję). Na początek oddzielamy białka od żółtek. Te pierwsze ubijamy ze szczyptą soli na sztywną pianę, w międzyczasie dodając małymi porcjami cukier - a pod sam koniec również żółtka.


W oddzielnej misce łączymy przesianą mąkę z łyżeczką proszku do pieczenia i kakao. Nasze suche produkty wsypujemy delikatnie do ubitej piany. Delikatnie mieszamy mikserem na wolnych obrotach, albo łyżką. Wszystko musi się ładnie połączyć w jednolitą masę. Wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180st i pieczemy ok 25-30min do tzw. "suchego patyczka" :)


Krem - również lekka i przyjemna praca zwłaszcza kiedy Kulki mogą w końcu okazję bezkarnie oblizać mieszadełka od miksera :) Schłodzoną śmietankę i serek mascarpone (muszą być naprawdę zimne aby nic się nie zważyło) wyjmujemy w końcu z lodówki. Śmietanę ubijamy na sztywną masę, pod koniec dodajemy porcjami mascarpone i masę krówkową. Mikser możemy już odłożyć (nie zapomnijmy o wylizaniu mieszadełek :) i dorzucić do kremu pokrojone truskawki. Łączymy wszystko łyżką.


Upieczone biszkopty przekrajamy wzdłuż - będziemy teraz mieli 4 spody do nasączenia. Ostygnięta herbatę łączymy z sokiem z całej cytryny oraz dwoma kieliszkami wódki/likieru (kto co lubi-im więcej tym lepiej, ale proszę o zachowanie umiaru ;) Każdy nasączony biszkopt smarujemy kremem tak aby trochę masy zostało również na boki, chociaż można zrobić całkowity NAKED CAKE ;) Dekoracja to tak naprawdę Wasza wariacja i inwencja. My tym razem zaszalałyśmy i ozdobiłyśmy nasz tort słodyczami, ale równie pyszny byłby z samymi owocami :)





Kulki

czwartek, 13 kwietnia 2017

Oto tarta gluten-free!

Lekka tarta (nie tylko) na Wielkanocny stół

Na ziołowym spodzie, tym razem w wersji bezglutenowej. Zapieczona w kremowym, serowym sosie z dodatkiem m.in. rukoli. Coś zdrowego i lekkiego - taka miła odmiana obok pasztetu i boczku na Wielkanocnym stole! I przyszedł moment, że same siebie nie poznajemy... :)




Obudzone z zimowego letargu, pełne zapału i energii do działania, Kulki spotkały się na popołudniowej kawce. Kiedy M przegryzała dodatkowo szarlotkę z lodami, K dolewała do kawy mleko sojowe. Miarka się przebrała, kiedy dodatkowo zamówiła do tego bezglutenowy sernik. M do tego czasu obserwowała wszystko spokojnie, aż w końcu odparła - Nie poznaję koleżanki... Kiedyś fundamentem naszej przyjaźni były śledzie z majonezem... A teraz? - K ze łzami w oczach odparła - Nic mi nawet nie mów o śledziu - K odpowiedziała z łamiącym się głosem. - Czy Ty wyobrażasz sobie jak będzie wyglądał mój wielkanocny stół... - I tu miłe zaskoczenie, bo jak się okazało dieta bezglutenowa jest całkiem niezła :)

Składniki na ciasto:


  • 1 szkl. mąki ryżowej
  • 1 szkl. mąki kukurydzianej
  • 1 szkl. mąki jaglanej
  • kostka masła śmietankowego, lub 200 g. roślinnego
  • 2 łyżki startego źółtego sera
  • 2 łyżki jogurtu greckiego
  • 2 żółtka (białka przydadzą się do sosu)
  • szczypta soli, cukru, można pół łyżeczki proszku do pieczenia
  • bazylia, zioła prowansalskie


Sos/farsz:


  • torba szpinaku
  • 2 garście rukoli
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 jajka plus białka z ciasta
  • pół jogurtu greckiego
  • mała śmietana 18%
  • papryczki ostre
  • pół kostki sera feta/gorgonzola lub starty żółty ser opcjonalnie
  • szczypiorek i natka pietruszki
  • przyprawy: świeżo zmielony pieprz, sól, papryka wędzona
  • świeży filet łososia
  • limonka
  • pomidorki
  • oliwa, ocet balsamiczny



Zaczynamy od przygotowania naszego kruchego spodu tarty. Łączymy ze sobą mąki, dodajemy szczyptę soli, cukru i zioła. Następnie dorzucamy starty żółty ser i pokrojone w kostkę schłodzone masło. Ciasto wyrabiamy rękoma łącząc wszystkie składniki. Pod koniec dodajemy 2 żółtka, jogurt grecki i  mieszać aż masa się połączy, wyrobić w "kulkę" i wrzucić do zamrażarki na ok 30 min. Po tym czasie wyłożyć na blachę do tarty, lub inną dowolną. Następnie nakłuć widelcem, i piec w temp 180st Termoobieg ok 15 min, aż się lekko zarumieni.



Teraz pora na farsz. Na oliwie podsmażamy czosnek a na nim szpinak, na końcu dorzucając rukolę, solimy, pieprzymy. Następnie do miski lądują 2 jajka, jogurt, śmietana, szpinak z rukolą, drobno pokrojona pietruszka wraz z papryczką chilli, kawałki sera fety/lazura i łyżka startego żółtego sera. Całość przyprawiamy i miksujemy na jednolitą masę, na końcu dodajemy ubitą pianę z 2 białek pozostałych z przygotowania ciasta, łączymy drewnianą łyżką.


Podpieczone ciasto wyjmujemy, wylewamy 2 łyżki sosu, kawałki świeżego łososia skropionego cytryną, całość zalewamy sosem i pieczemy ok 25/30 min w temperaturze 180st, aż zobaczymy ładny złocisty kolor. Jak już cały dom pachnie tartą, a wszyscy domownicy się ślinią możemy podać tartę z dowolną ulubioną sałatką :) Kulki wybrały sałatkę ze słodkich, kolorowych pomidorów, bazylii, szczypiorku, skropioną oliwą i octem balsamicznym i świeżo zmielonym pieprzem.







Wielkanocne życzenia ślą Kulki